Aleksandra Osadczy

PRZYNALEŻNOŚĆ LWOWA I MAŁOPOLSKI WSCHODNIEJ DO PAŃSTWA POLSKIEGO W PAMIĘTNIKACH AMBASADORA WŁOCH W WARSZAWIE
FRANCESCA TOMMASINIEGO

[…] Włochy nawet wówczas, gdy w gigantycznej walce ze swym odwiecznym wrogiem związane były sojuszem z Rosją carską, nie zawahały się głosić, iż niepodległość Polski jest jednym z głównych celów wojny, że w zaraniu od- rodzenia, broń włoska pozwoliła Polsce obronić część swych terytoriów, tj. Poznań i Lwów, bez których byłaby śmiertelnie ranioną”.

Francesco Tommasini Ambasador Włoch w Warszawie (1919-1923)

Na początku listopada 1819 r. marzenie Polaków o niepodległości się urzeczywistniło. Rozpoczęło się niezwykle trudne wytyczanie granic państwa, które znajdowało się in statu nascendi oraz nie miało międzynarodowego uznania. Pierwszymi ziemiami, które odzyskały niepodległość, były Galicja Zachodnia i Śląsk Cieszyński. Formowa- nie terytoriów państwa polskiego trwało do 1922 r.1

Kwestia granic wschodnich nie została rozstrzygnięta podczas konferencji wer- salskiej, w związku z czym wśród ojców niepodległości starły się dwie koncepcje. Piłsudski opowiedział się za ideą federacji z niepodległą Ukrainą, Litwą i Białorusią, natomiast Dmowski głosił program inkorporacji. Zaistniały problem granic wschod- nich doprowadził do polsko-ukraińskiego konfliktu zbrojnego, który trwał od listopa- da 1918 r. Miała wówczas miejsce m.in. obrona Lwowa, która zakończyła się 22 maja 1919 r. zniesieniem ukraińskiego okrążenia. Natomiast definitywnym zakończeniem konfliktu było przełamanie frontu pod Jazłowcem, a następnie wyparcie ukraińskich sił zbrojnych za rzekę Zbrucz. W 1920 r. w Rydze delegacje polska i bolszewicka pod- pisały umowy rozejmowe. Z kolei 15 marca 1923 r. przebieg granicy wschodniej II RP został zatwierdzony przez Radę Ambasadorów. Polsce zostały przyznane Wileńsz- czyzna oraz Galicja Wschodnia2.

W czasie kształtowania się granic Polski czujnym i niewątpliwie spostrzegaw- czym obserwatorem był ambasadorem Włoch w Warszawie – Francesco Tommasini. Francesco Tommasini urodził się w Rzymie w 1857 r., w rodzinie bogatych wła- ścicieli ziemskich – wysokiej burżuazji. Rodzina Tommasinich prezentowała poglą- dy liberalno-konserwatywne. Ojciec Francesca – Oreste Tommasini – był postacią barwną, znaną w środowiskach zarówno kulturalnych, jak i politycznych. Studio- wał historię średniowiecza oraz współczesną, szczególną uwagę poświęcał postaci

Machiavellego.

Francesco odziedziczył po ojcu zamiłowanie do nauki i historii. Ukończył wy- dział prawa, a następnie zdecydował się na rozpoczęcie kariery dyplomatycznej. Swój debiut dyplomatyczny odbył w Wiedniu w 1900 r. Dla młodego dyplomaty był to okres formowania się zarówno zawodowego, jak i kulturalnego, tam też stał się jednym z lepszych ekspertów w sprawach Europy Środkowo-Wschodniej. Na- stępnie został ministrem pełnomocnym w Szwecji, gdzie przebywał podczas wojny światowej, aż do 1919 r. W tym czasie zaczął zbierać informacje oraz nawiązywać kontakty w Sztokholmie, pełniąc nieostatnią rolę w świecie dyplomacji. Tam też uznał, że szwedzka polityka neutralności stwarza dla Włoch możliwość komuni- kacji z Rosją i Niemcami. Właśnie w tym czasie Tommasini zaczął się interesować sprawą polską. Nawiązał kontakty z Polakami przebywającymi w Sztokholmie. W październiku w 1917 r. zadeklarował przychylność i głęboką sympatię Włoch i państw Ententy wobec utworzenia państwa polskiego. W 1919 r. decyzją włoskiego ministra spraw zagranicznych został powołany na pierwszego ambasadora Włoch w Warszawie, uzyskując poparcie Watykanu. Nawiązał współpracę z nuncjuszem Achille Rattim. Jakże pięknym i interesującym świadectwem jego misji w Polsce jest wydany w 1925 r. wolumin Odrodzenie Polski, składający się z dziewięciu roz- działów, zawierających liczne podrozdziały opisujące relacje II Rzeczypospolitej z poszczególnymi państwami, co świadczy o jego wnikliwych badaniach, przemy- śleniach i obserwacjach. Potwierdzeniem tego jest też częste odwoływanie się do dawnej historii państwa polskiego3.

W dziele owym Tommasini opisał w sposób dokładny i nad wyraz skrupu- latny ówczesną sytuację, czołowe postaci polskiej polityki, konflikty oraz swoje rozmowy z działaczami politycznymi. Ocenił również m.in. sytuację Małopolski Wschodniej.

Pisząc o terytoriach austro-węgierskich, których wcielenia żądała Polska, tłuma- czył na przykładach historycznych racjonalność przynależności Kresów do Polski.

O Ruś Czerwoną przez długi czas walczyły Rosja, Litwa, Węgry i Polska. Ta ostatnia zapewniła sobie jej posiadanie dopiero za panowania Kazimierza Wielkiego (1333-1370), czyli w przededniu uniji z Litwą. Kresy te podległe cią- głym zmianom panowania, posiadały ludność mieszaną o podkładzie bez- sprzecznie rusińskim. Lecz naród polski w ciągu czterech wieków panowania na tych ziemiach zapuścił w nie trwałe korzenie, przyczynił się w wielkiej mierze do ich ucywilizowania, stworzył znaczne ośrodki miejskie, z których największem jest Lwów4.

Wspominał, że po rozpadzie monarchii Habsburgów Polacy i Rusini podjęli walkę o Małopolskę Wschodnią, a po triumfie Polaków związanym z odrzuceniem przeciw- ników za Zbrucz „Rusini popierani przez Niemców, Rosjan i wszystkich panslawi- stów prowadzili w dalszym ciągu bardzo ożywioną propagandę przeciw przyłączeniu Galicji Wschodniej do Polski, oraz podsycali gwałtowne ruchy antypolskie na tem terytorjum”5.

Podkreślał, że komisja międzysojusznicza dla spraw polskich, która udała się do Polski na wiosnę 1919 r., nie była wobec niej nastawiona przychylnie, lecz przejawiała tendencje skłaniające się ku wskrzeszeniu Rosji imperialistycznej. Tommasini wspo- minał o rozpoczęciu bezwzględnej polityki rusyfikacyjnej Lwowa, w którym powstał wydawany w języku rosyjskim dziennik „Prikarpackaja Ruś”, i o tym, że podczas woj- ny i okupacji rosyjskiej w Galicji hr. Bobrinskij powrócił do Lwowa jako gubernator z ramienia cara. Tommasini w takim biegu wydarzeń widział niemałe zagrożenie nie tylko dla rodzimych Włoch, ale również dla całej Europy:

[…] jest rzeczą widoczną, że ewentualne włączenie Galicji Wschodniej do Rosji byłoby poważnym niebezpieczeństwem, dla politycznej równowagi europejskiej i dla interesów włoskich. Uważałem zawsze, iż należy sobie życzyć porozumienia z Jugosławią i nie przypuszczałem, aby między nami a Czechosłowacją istniały w zasadzie poważne powody do nieporozumie- nia. Lecz nie możemy nie zdawać sobie sprawy z niebezpieczeństwa Rosji panslawistycznej, która by w Galicji dotarła do Karpat, przekroczyła je na Rusi Karpackiej, uzyskując dostęp terytorialny do Czechosłowacji, w której nie brak żywiołów panslawistycznych, ażeby następnie zejść do dorzecza Cisy. Natomiast przyłączenie Galicji Wschodniej do Polski zapewniłoby tej ostatniej granice z Rumunią, państwem romańskim, zainteresowanej tak jak Polska i Włochy w zatamowaniu powrotu napastliwego imperializmu rosyjskiego6.

Tommasini wspominał również o religijnym podłożu walki pomiędzy Polakami a Rusinami o Małopolskę Wschodnią. Twierdził, że wszelkie pozostałości Kościoła unickiego znajdują się właśnie na tych terenach, co wywołuje konflikt z Polakami na- leżącymi do obrządku łacińskiego. Wcześniej wspomniany nuncjusz apostolski Achil- le Ratti w 1919 r. zwrócił się do dwóch arcybiskupów lwowskich ks. Bilczewskiego, obrządku łacińskiego, oraz ks. Szeptyckiego, obrządku wschodniego – aby dołożyli starań mających na celu uspokojenie kraju. Niestety, jego głos, mimo że przyjęty został ze czcią, dał małe rezultaty praktyczne ze względu na rozbujałe namiętności nacjo- nalistyczne. Tommasini pochylił się wnikliwie nad postacią metropolity Szeptyckie- go, przedstawiając go jako człowieka wybitnego i czynnego. Jednocześnie zarysował jego znaczący wpływ na postawy nacjonalistyczne Rusinów. Podkreślił również, że Polacy nie spoglądali przychylnie na jego powrót z misji w Ameryce i Rzymie. Woleliby, aby jego miejsce zajął ktoś inny, gdyż wieść o rychłym powrocie Szeptyckiego do Lwowa wywołała żywy ferment wśród tamtejszych środowisk nacjonalistycznych. Minister Głąbiński oświadczył, że obecność metropolity we Lwowie mogłaby być niebezpieczna dla porządku publicznego. Z kolei Tommasini stwierdził, że taka po- stawa gabinetu polskiego wywoła zatarg ze Stolicą Świętą, która życzyła sobie, aby Szeptycki powrócił do swojej stolicy. „Po kilku tygodniach opierania się rząd ustąpił”. Następnie Tommasini wspomniał o zajściu, które miało miejsce we lwowskiej kate- drze św. Jura. 30 października 1921 r. na terenie unickiej świątyni odbyło się zebranie komunistów, na które wkroczyła policja. Miejsce tego zgromadzenia wzbudziło wiele wątpliwości ze względu na fakt, że metropolitą był Szeptycki. Stało się to powodem do rozpowszechniania pogłosek, że w tym przypadku chodziło nie o komunistów, a o nacjonalistów ruskich oraz że sam Wasyl Wyszywany, dawny hrabia Wilhelm, był w tę sprawę zamieszany7.

Tommasini z uwagą śledził relacje polsko-ukraińskie. Utrzymywał stosunki z Pił- sudskim, które referował w listach do ministra spraw zagranicznych. Piłsudski po spotkaniu z Petlurą ocenił go jako „bardziej inteligentnego niż się spodziewał”, ale nie darzył go zaufaniem. Uznał, że ataman może być przydatny, jednak tylko w Warszawie, gdzie z łatwością mógłby go nadzorować. Piłsudski oceniał Ukrainę jako terytorium zdradzieckie i niebezpieczne, które z łatwością mógł zdobyć, ale z wielką trudnością utrzymać8.

1 marca 1920 r. Tommasini pisał do ministra spraw wewnętrznych:

W rzeczywistości są trzy możliwe rozwiązania dla Ukrainy: niepodległość, Ukraina będąca częścią Rosji bolszewickiej lub Ukraina będąca częścią Rosji imperialistycznej […] ograniczyłem się do stwierdzenia, że sympatie włoskie są całkowicie skierowane do narodów, które ogłaszają swoje prawo do wol- nego organizowania się9.

Wrogowie Piłsudskiego zarzucili mu, że swoim napadem i planami federalistycznymi prowokuje sowiecką Rosję. Tommasini przedstawił swoje uwagi krytyczne, wskazując, że:

Piłsudski niewątpliwie miał zamiar stworzenia państwa ukraińskiego i bia- łoruskiego, które miały być czymś w rodzaju buforu między Polską, a Rosją. Miały one być połączone węzłami konstytucji i politycznymi z pierwszą. Jest kwestja czy te zamiary w zasadzie były korzystnymi dla jego ojczyzny.

Tommasini podkreślał, że warunkiem powodzenia planu Piłsudskiego było powo- łanie świadomego i poważnego ruchu ukraińskiego i białoruskiego, które dążyłyby do całkowitego odłączenia się od Rosji moskiewskiej. Twierdził jednak, że taka moż- liwość w 1920 r. bezwzględnie nie istniała. Osoby, na których Piłsudski się opierał, tj. ataman Petlura na Ukrainie oraz gen. Bułak-Bałachowicz, Tommasini określił mario- netkami niemającymi za sobą żadnych poważnych zwolenników w swoich krajach. Z kolei tych, którzy byli ich zwolennikami, dyplomata nazwał po prostu rabusiami.

„Petlurowcy pozostawili po sobie w Małopolsce wschodniej okropne wspomnienie, w porównaniu z którem nawet najeźdźcy bolszewiccy wydali się lepsi”10.

Tommasini podsumował i zinterpretował wydarzenia z terenów Europy Wschod- niej przez pryzmat korzyści zarówno dla Polski, jak i dla Włoch i wysunął dwa wnio- ski: (1) Zmartwychwstanie zburzonej monarchii austro-węgierskiej byłoby dla obu państw rzeczą niezmiernie groźną, oraz (2) Powrót Rosji imperialistycznej sprzed rewolucji z 1917 r. byłby nie mniej groźny. Dawało to, według niego, pierwszą pod- stawę do współdziałania Włoch i Polski. Oba rządy mogły i powinny spoglądać na stworzenie niezależnych państw i ludów, które przedtem znajdowały się w niewoli rosyjskiej. Jak jednak podkreślał, dotyczyło to państw bałtyckich – Łotwy, Estonii i Finlandii. Natomiast jeśli chodzi o Ukrainę i Białoruś, wskazywał, że gdyby były to państwa z prawdziwym uświadomieniem narodowym, na którym powstałby poważny ruch separatystyczny, należałoby je oczywiście popierać. Rzeczą nieroztropną było- by dopominanie się suwerenności dla krajów, które opierają się na awanturnictwie i nie są w stanie dojść między sobą do porozumienia. Niezwykle dobitna wydaje się następująca wypowiedź Tommasiniego:

Zresztą twory te byłyby tylko przejściowymi i mogłyby istnieć tylko aż do cza- su ponownego wzmocnienia się Rosji. To, co powiedziałem, powinno wystarczyć, aby dowieść, że nie należało się powodować wrogiemi uprzedzeniami w stosunku do Rosji11

Ponadto ambasador niejednokrotnie w pamiętnikach podkreślał swoją przychylność wobec przyłączenia ziem Galicji Wschodniej do Polski. Twierdził, narzucenie Polsce specjalnego ustroju autonomicznego dla tych ziem jest wręcz szkodliwe, gdyż państwo uważa, że ma to skutek powodujący działania wbrew jego własnym interesom. Wahania w sprawie przynależności Galicji do Polski, motywowane np. losem Rusinów, określał jako mało budujące i zakrawające na gorzką ironię.

  1. P. Hauser, Walka o granice państwa polskiego po I wojnie światowej, Warszawa 2009, s. 5.
  2. 3 L. Monzali, Francesco Tommasini. L’Italia e la rinascita della Polonia indipendente, Roma 2018, s. 23-32.

4. F. Tommasini, Odrodzenie Polski, przeł. P.G., Warszawa 1928, s. 232-233.

5. Ibidem.

6. Ibidem, s. 236-237.

7. Ibidem, s. 103-106.

8.  L. Monzali, op. cit., s. 53.

9. Ibidem, s. 55 [przeł. A. Osadczy].

10. F. Tommasini, op. cit., s. 130.

11. Ibidem, s. 325.

LITERATURA

Hauser P., Walka o granice państwa polskiego po I wojnie światowej, Warszawa 2009. Monzali L., Francesco Tommasini. L’Italia e la rinascita della Polonia indipendente, Roma 2018.

Tommasini F., Odrodzenie Polski, przeł. P.G., Warszawa 1928.

 

 

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here