Krzysztof Żabierek

POCZĄTKI POLSKIEGO LOTNICTWA W CZASIE WALK O LWÓW W 1918 ROKU

Rok temu uczciliśmy poświęcenie naszych przodków, którzy 100 lat temu, pomimo wielorakich przeciwwskazań, potrafili podjąć walkę o suwerenną i niepodległą Oj- czyznę. Choć już w okresie międzywojennym Święto Niepodległości wiązano z datą 11 listopada, to w świadomości całego narodu były wydarzenia, które rozpoczęły się przez inspirowany z Wiednia i z Berlina zamach ukraiński we Lwowie.

Wydaje się, że obecnie najbardziej rozpoznawalnym obrazem związanym z walka- mi o Lwów jest poświęcenie polskich dzieci znanych jako Orlęta Lwowskie, które rok temu zostały bezpardonowo wyzwane przez obecne władze Lwowa jako „szumowiny miejskie”, przy milczącym przyzwoleniu władz w Warszawie1.

Walki o Lwów to nie tylko piękna karta związana z postawą polskich dzieci, lecz również często zapomniana historia początku polskiego lotnictwa bojowego. Już w publikacjach międzywojennych tematyka ta była prezentowana opinii publicznej. Najbardziej chyba znaną pozycją poruszającą to zagadnienie była wydana w 1933 r. książka pt. Ku czci poległych lotników, pod redakcją Mariana Romeyki. Istotne w opracowaniu tego zagadnienia były liczne artykuły ukazujące się na łamach „Przeglądu Lotniczego”. Do publikacji tych odnoszono się na Zachodzie już po II wojnie światowej.

Lotnictwo wojskowe, jako nowy rodzaj sił zbrojnych, zaczęło przyciągać uwagę czynników odpowiedzialnych za rozbudowanie Wojska Polskiego. Jako pierwsze 31 października 1918 r. zostało zajęte lotnisko austriackie na Rakowicach w Krakowie, gdzie Polacy przejęli około 40 samolotów (głównie Brandenburg B.I). Tego samego dnia Polacy zajęli lotnisko Hureczko w Przemyślu. Jednak to nie ze wspomnianych lotnisk wystartowały pierwsze polskie samoloty na loty bojowe. Miejscem, z którego 5 listopada 1918 r. wzbił się w niebo pierwszy polski samolot w celu wykonania lotu bojowego, było lotnisko Lewandówka we Lwowie2.

W ówczesnej sytuacji politycznej, kiedy państwa centralne zbliżały się do klęski, porucznik Janusz de Beaurain, jesienią 1917 r., został wysłany do Lwowa w celu organizowania oficerów lotników – Polaków z wojska austriackiego. W swoich wspomnieniach porucznik zapisał:

W połowie października [1918 r. – przyp. aut.] robię pierwsze ogólne zebra- nie. Są obecni por. Bastyr, Stec, Toruń, Tiger, Roland, Mokrzycki. Brakuje Tomickiego (…) został zestrzelony na froncie włoskim (…) Bastyr, Mokrzycki, Roland, którzy znają lotnisko lwowskie i komendanta lotniska, mają łatwość dostępu, dostarczają plany lotniska oraz wiadomości o jego ubezpieczeniach3.

25 lat po wydarzeniach ze Lwowa na łamach polskiej prasy emigracyjnej pojawiły się wspomnienia Eugeniusza Rolanda (1890-1971) z tego okresu:

(…) Podczas pobytu na froncie włoskim zbliżyłem się z por. de Beaurain, oficerem artylerii 1. Brygady Legionów (…) Ówczesny porucznik de Beaurain, dziś generał naszego lotnictwa, i ja robiliśmy agitację wśród Polaków w ar- mii austriackiej na rzecz Polskiej Organizacji Wojskowej (…) W początkach października 1918 roku, sytuacja wojenna Austrii stała się tragiczna. Porozumieliśmy się i postanowiliśmy wydostać się z frontu do kraju. Udało mi się dostać fikcyjny urlop, poleciałem więc do Krakowa, a stamtąd do Lwowa, gdzie spotkałem Steca, Bastyra i de Beaurain4.

Po niespodziewanym rozpoczęciu walk przez Ukraińców w nocy z 31 października na 1 listopada 1918 r. por. Stefan Bastyr, jako oficer austriacki, pod pozorem ucieczki ze Lwowa starał się uzyskać samolot, którym miał zamiar lecieć do Krakowa z informacjami o położeniu. Samolot został mu obiecany na kolejny dzień, jednak 2 listopada 1918 r., gdy porucznik pojawił się na lotnisku, stwierdził uszkodzenie wszystkich samolotów przez Ukraińców5. Jak opisywano w prasie, strona ukraińska dostała w swoje ręce wszystkie samoloty pozostawione przez Austriaków we Lwowie, jednakże nie miała wyszkolonego pilota6.

Austriacki komendant lotniska we Lwowie sprzyjał Ukraińcom. Z tego też powo- du, obawiając się zajęcia lotniska przez Polaków po kryzysie polityczno-wojskowym monarchii Habsburgów, sprowadził samochodami oddziały ukraińskie dowodzone przez niemieckich oficerów. Na szczęście dla Polaków ich salwa karabinowa w stronę nadjeżdżających Ukraińców zmusiła ich do ucieczki7. Marian Wagner, uczestnik walk we Lwowie w 1918 r., odnosząc się po latach do tego wydarzenia, zwrócił uwagę na fakt, że ostrzelania Ukraińców miało dokonać kilkunastu chłopców z Lewandówki, którzy „(…) znaleźli trochę broni (karabinów)”. Miało się to wydarzyć 2 listopada8. Jak wspominał po latach Eugeniusz Roland, Austriak nie chciał ustąpić tylko wobec przemocy. Zażądał on wówczas pomocy Ukraińców, którzy wpadli w zasadzkę urzą- dzoną przez zaimprowizowaną grupę złożoną z „(…) kilku wyrostków na Lewandówce”. W wyniku ich salwy „(…) kilku Rusinów i towarzyszący im oficer niemiecki zostało zabitych, kilkunastu zostało rannych, a resztę ogarnęła taka panika, że rzucili się do ucieczki”9.

Wobec tego Bastyr wrócił do miasta. Spotkawszy tam porucznika Władysława To- runia, udał się wraz z nim ponownie na lotnisko, gdzie zaczęli pojawiać się złodzieje chcący zrabować wartościowe rzeczy. We wspomnianej Księdze pamiątkowej zapisano,

że napaść miała nastąpić ze strony uzbrojonych podmiejskich „mętów społecznych”. Jest to interesująca informacja, biorąc pod wagę fakt, że Polacy zaczynali obronę miasta, mając tylko 64 karabiny.

Polscy lotnicy ukryli potrzebne do naprawy przedmioty, a następnie „(…) na- prawiwszy »własnym przemysłem« uszkodzone samoloty, polecieli nad miasto ku ogromnej otusze swoich, a wściekłości wrogów”10. Zanim jednak do tego doszło, lwowskie orły czekały ciężkie godziny walk o możliwość obrony kochanego miasta w powietrznej walce.

Dnia 3 listopada 1918 r., w godzinach rannych, por. Stefan Bastyr z ppor. Władysławem Toruniem udali się samochodem, w towarzystwie akademika Otowskiego, na lotnisko „(…) przez ulice, na których pełno było strzelających band”. Przez cały dzień piloci remontowali pozostawione samoloty (były to Spady i Nieuporty11), aby wieczorem (ppor. Torunia zastąpił por. Beaurain; w tym czasie podporucznik udał się do miasta w celu zdobycia jedzenia), wobec braku wsparcia ze strony polskich obroń- ców miasta, „(…) przespać się w hangarach, trzymając kolejno wartę”. W nocy z 3 na 4 listopada Ukraińcy zbliżyli się pod lotnisko, którego obronę stanowili dwaj lotnicy uzbrojeni w zepsuty karabin Werndla. Było ono łatwym łupem dla nieprzyjaciela. Ten jednak, nie zdając sobie sprawy z sytuacji, odstąpił od zdobywania lotniska12. Uczestnik walk na Lewandówce Marian Wagner w publikowanych w 1975 r. w „Biule- tynie” wspomnieniach pisał, że wieczorem 2 listopada otrzymał karabin Mannlichera i uzbrojony w niego był na posterunku w pobliżu hangarów, strzegąc dobytku13. Wspomnienie to stoi w sprzeczności z przytoczonym wyżej opisem, mającym całe zasługi przypisać samym lotnikom. Tej nocy obronę kilku hangarów mieli stanowić jedynie oficerowie Bastyr i de Beaurain, niemający nawet własnych oficerskich rewolwerów, a tylko stary popsuty karabin typu Werndl14. Wersję wydarzeń zgodną z opisem Mariana Wagnera potwierdza Eugeniusz Roland, który zapisał, że 3 listopada w czasie walk o dworzec sytuacja była trudna, jednak „(…) zaimprowizowana straż chłopców – ochotników wytrzymała nerwowo”15.

Heroiczna praca przyniosła efekt. 5 listopada Bastyr zgłosił Naczelnej Komendzie Obrony Lwowa gotowość do lotu dwóch samolotów i został mianowany komendan- tem Oddziału Lotniczego Wojsk Polskich we Lwowie. W tym miejscu trzeba zwrócić uwagę na fakt podkreślania zasług samych lotników w pracy remontowej samolotów. Jak zapisał Eugeniusz Roland, w pierwszych dniach listopada:

(…) zgłosiło się na lotnisko kilku mechaników lotników, Polaków służących w armii austriackiej: Trolka, bracia Solak, i sierż. Juras16 (…) Ponieważ w han- garach było kilka samolotów austriackich, własnym przemysłem zdołali zmontować pierwszy płatowiec typu „Brandenburg”17.

Tego dnia wykonano dwa loty bojowe nad Lwowem:

W pierwszym locie Bastyr z de Beaurainem leci nad Persenkówką i obrzuca bombami oddziały ukraińskie. Drugi lot wkrótce odbywa Bastyr z Toruniem, lecąc nad miasto i Wysoki Zamek na wysokości trzysta metrów. Po czte- rokrotnym okrążeniu Zamku i Ratusza wrócili z aparatem przestrzelonym w 10 miejscach18.

Przed pierwszym historycznym lotem bojowym polskiego samolotu polscy lotnicy zamalowali godło lotnicze austriackie (czarny krzyż), a że nie były jeszcze ustalone polskie znaki, gotowy do lotu samolot oznaczyli pasami o barwach biało-czerwonych19. Formujący się polski oddział lotniczy we Lwowie, pod dowództwem por. pil.

Stefana Bastyra, przyjął nazwę: II Eskadra Bojowa. Następnie 21 grudnia 1918 r. został przemianowany na 6 eskadrę lotniczą, a później wywiadowczą20. 4 listopada 1918 r. dowódca obrony Lwowa Czesław Mączyński mianował Bastyra komendantem lotniska21. Warto w tym miejscu przybliżyć postać pierwszego polskiego lotnika spod znaku biało-czerwonej szachownicy. Jak wspominali go jego koledzy i przyjaciele, ro- bił miłe wrażenie. „Jego niska, krępa postać, na pozór nie zdradzała »orła«. Dopiero spojrzenie oczu i silny uścisk ciepłej dłoni dawały odczuć ogromną jego energję”22. Bastyr z Toruniem mieli najwięcej zaliczonych lotów bojowych między 5 a 22 listo- pada – w sumie 2823. O tym, jak wielkim patriotą był pilot Stefan Bastyr, świadczy wydarzenie z roku 1919. W czerwcu Bastyr wraz z grupą lotników III dywizjonu wziął udział w ataku na wrogie oddziały. Szef Lotnictwa Naczelnego Dowództwa, chcąc nagrodzić poświęcenie lotników, skierował wówczas do Oddziału Operacyjne- go Naczelnego Dowództwa pismo z prośbą o ich wyróżnienie w komunikacie Sztabu Generalnego. Niespełna trzy dni później Naczelne Dowództwo wysłało na tę prośbę następującą odpowiedź:

(…) wymienieni w piśmie Nr. 3061 lotnicy nie będą podani w komunikacie prasowym Sztabu Generalnego ze względu na to, że zapytany przez Oddział III kpt. Bastyr odpowiedział, że nie widzi w wymienionych wywiadach nic szczególniejszego, jak tylko proste wypełnienie obowiązków24.

W walkach nad Lwowem zapisał się również na kartach lotnictwa bojowego Rze- czypospolitej towarzysz Bastyra w pierwszym locie. On to 12 listopada, wykonując lot wraz z pilotem Eugeniuszem Rolandem, został ranny nad Sokolnikami (w dłoń, pociskami ekrazytowymi). Był zatem pierwszym lotnikiem niepodległej Polski ran- nym w czasie lotu bojowego25. „Kurjer Warszawski”, informując o tym wydarzeniu, podawał, że ranienie miało miejsce, kiedy „(…) Pilot Borrain usiłował, będąc w apa- racie, zedrzeć z wieży ratuszowej flagę ukraińską, w następstwie czego był ranny”26. O tym, jak wielką wagę przykładano do działalności lotniczej w walczącym mie- ście, świadczy fakt, jaki miał miejsce w czasie zawieszenia broni 7 listopada (w godzi- nach 10-15), kiedy nad miastem pojawił się polski samolot. Strona ukraińska uznała to za naruszenie zawieszenia broni i rozpoczęła gwałtowne ostrzeliwanie samolotu, po czym „(…) w ogóle już po tym słychać było palbę w różnych stronach miasta”27.

Po wyzwoleniu miasta, kiedy trwały nadal walki z Ukraińcami, polscy lotnicy w grudniu wykonywali liczne loty na rekonesans, oddając tym wielkie usługi pol- skiemu sztabowi. „Kurjer Warszawski” pisał: „Polskie aeroplany ostrzeliwują zbroj- ne bandy rusińskie ogniem karabinów maszynowych i obrzucają je bombami”28. Jak podawał Komunikat Sztabu Generalnego Wojsk Polskich z 19 grudnia, polscy lotnicy obrzucili bombami z dobrym rezultatem punkty zbrojne Ukraińców w Solance Wiel- kiej, Szelowie, Srokach Lwowskich i Barszczewicach i ostrzelali z karabinów maszy- nowych maszerujące oddziały wroga29.

W okresie od 5 listopada do 22 grudnia z lwowskiego lotniska wykonano w su- mie 69 lotów bojowych, z czego 28 lotów odbył por. Stefan Bastyr, 19 – por. Stefan Stec, 15 – por. Eugeniusz Roland, 5 – por. Stanisław Bogusz i 2 – sierż. Józef Caga- ska. W czasie tych lotów bombardowano stacje kolejowe w Persenkówce, Sichowie, Podborcach, Starym Siole, Dawidowie, Wybranówce, Chodorowie. Zrzucono łącznie 250 bomb o ciężarach do 15 kilogramów. Ostrzeliwano z karabinów maszynowych pozycje nieprzyjacielskie, pociągi i tabory30.

W grudniu 1918 r. Naczelny Wódz wydał rozkaz dla Wojsk Lotniczych, w którym napisał:

Wyrażam swe uznanie wojskom lotniczym i ich dowództwu za wytrwałą pracę podczas ostatnich walk na terenie Galicji. Obywatelskie poczucie god- ności żołnierskiej niech nadal przyczynia się ku chwale Ojczyzny31.

Po opanowaniu lotniska we Lwowie już w dniu jego zajęcia samorzutnie powstały warsztaty, które od 9 listopada 1918 r. przystąpiły do naprawy kilku zdobytych samolo- tów. W okresie do 31 grudnia wyremontowano 18 samolotów i 26 silników. Pierwszym kierownikiem warsztatów lwowskich był inż. Rubczyński. W styczniu 1919 r. zastąpił go kpt. pil. Stefan Bastyr, z kolei w maju – por. obs. inż. Władysław Toruń32.

Znaczenie własnego lotnictwa dla polskiej obrony miasta było ogromne. Polscy lotnicy wspierali w czasie walk polskich obrońców, a jednocześnie stanowili gwarancję szybkiego dotarcia do tej części kraju, która opanowana przez Polaków mogła wesprzeć walczących oczekiwaną pomocą.

Wydaje się potrzebne prześledzenie tego rodzaju działalności wykonywanej przez lwowskie orły. Dzięki korespondencji lotniczej utrzymywanej ze Lwowem Naczelna Komenda Wojska Polskiego w mieście mogła zwrócić się w depeszy do wojsk sprzy- mierzonych koalicji i do Polskiego Komitetu Narodowego w Paryżu z prośbą

(…) o natychmiastowe wydelegowanie do Lwowa upełnomocnionych komi- sarzy koalicji, których sama obecność wystarczy na razie do wprowadzenia ładu i porządku prawnego i powstrzyma ukraińców od dalszych gwałtów i terroru33.

Kiedy wznowiono, dzięki opanowaniu lotniska, kontakt z resztą kraju, w jednym z meldunków przywiezionych ze Lwowa poprzez lotników podano informację o sy- tuacji, jaka miała miejsce 3 listopada. W notce tej poinformowano, że do kawiarni Bellevue przy ulicy Karola Ludwika w celu dokonania rewizji weszło trzech żołnierzy ukraińskich, którzy

(…) urządzili (…) całkiem regularną palbę w lokalu kawiarni, tak, iż wystrze- lili wszystkie naboje z karabinów i rewolwerów. Naturalnie nie obeszło się bez ofiar, przeważnie żydowskich34.

Według meldunku, złożonego przez polskiego lotnika po dotarciu do Krakowa 7 listopada 1918 r., sytuacja w mieście na godzinę 2 w nocy wyglądała następująco: strona polska miała 200 rannych i zabitych, a wśród ludności cywilnej liczby rannych i zabitych dochodziły do 400 osób.

(…) Z powodu podwożenia pociągami od Stryja i Stanisławowa żołnierzy ukraińskich, wysadzanych w Sichowie i Persenkówce i następujących od Wólki i Kulparkowa, zmuszeni byliśmy główne siły nasze obrócić do odpie- rania tych oskrzydlających ataków i przesunąć przedewszystkim linje nasze po tor kolei czerniowieckiej i Kulparków, opierając się o polskie Sokolniki, a z drugiej strony po Kleparów, opierając się o Rzęśnię Polską (…) Patrole ukraińskie w części miasta posiadanej strzelają na upatrzonego, do wymykającej się dla zakupu środków żywności ludności. Umarłych nie grzebie się, bo kondukty pogrzebowe są ostrzeliwane35.

9 listopada por. Stefan Stec36 wraz z prof. Stanisławem Strońskim wylecieli do Krakowa, z przymusowym lądowaniem pod Łańcutem37. Już dwa dni później w Kra- kowie odbyło się spotkanie obywatelskie pod hasłem „Na odsiecz Lwowa”, gdzie re- ferat wygłosił wspomniany profesor. W swoim przemówieniu referent

(…) zacytował szereg faktów barbarzyństwa ukraińskich, bolszewickich band, mówił o niesłychanem w dziejach bohaterstwie obrońców polskich (…) do obrony Lwowa stanęły nawet 14-letnie dziewczęta polskie, które z karabi- nami w ręku pełniły służbę. Takie dzieci przez 72 godziny stały pod bronią, gdyż z powodu braku ludzi nie można ich było zluzować.

Po wystąpieniu profesora głos zabrał polski lotnik, który wezwał do pomocy dla walczącego Lwowa i zwrócił się do zebranych z zapytaniem, czy może polecieć do Lwowa z „(…) radosną wieścią, że ratunek wnet przyjdzie”. Ostatni zabrał głos abp Teodorowicz, który „(…) nawoływał do zgody i jedności w tej ciężkiej chwili”. W wyniku podjętych decyzji postanowiono zorganizować pomoc dla Lwowa. Wśród ochotników swój akces zgłosiło Stowarzyszenie Akademików Polskich w Wiedniu38. 13 listopada Bastyr wspólnie z posłem Franciszkiem Stefczykiem dotarli do Krako- wa, aby opowiedzieć o sytuacji we Lwowie39. Dzień później, również w stolicy, złożono sprawozdanie z sytuacji we Lwowie, informując, że część Lwowa „(…) pozostaje jeszcze w rękach band ukraińskich”40. Społeczeństwo polskie zostało zelektryzowane wiadomością, jaką obrońcy miasta zawsze wiernego Rzeczypospolitej pisali do rodaków:

Polski Lwów wyczerpuje już swoje ostatnie siły i stoi u progu kapitulacji! Zmoże go głód i krwawy terror hajdamacki. Ukraińcy odmawiają wszelkich rokowań. Lwów nie przechodził nigdy tak strasznych chwil, jak obecnie.

Miasto jest terenem najdzikszych, jakie tylko wyobrazić sobie można, walk ulicznych, razem z ich przerażającemi następstwami. (…) Jest ogromnie roz- żalony, nawet już oburzony na resztę Galicji i na Polskę, która mu każe cier- pieć i ginąć, a z pomocą nie śpieszy.

Żąda już stanowczego słowa: Czy ta Rzeczpospolita, której zawsze był „ozdobą i obroną”, przyjdzie mu z odsieczą. Na dalsze zwlekanie już czasu niema. Ociekający krwią i głodem zmorzony Lwów jeszcze krzepi siebie, ale blizki już jest dzień, kiedy wyczerpany, uczyni, co mu rozpacz podyktuje41.

Warto podkreślić fakt, że oznakowanie samolotu, jakim do Warszawy przyleciał por. pil. Stefan Stec (Foker EV (D VIII)), przedstawiające biało-czerwoną czteropolo- wą szachownicę w czerwono-białym obramowaniu, tak spodobało się dowódcy wojsk lotniczych ppłk. Hipolitowi Łossowskiemu, że spowodował wprowadzenie go jako znaku rozpoznawczego polskich samolotów wojskowych42.

18 listopada ze Lwowa do Przemyśla przybył poseł Stefczyk w towarzystwie dwóch lotników. Według informacji przekazanych przez lotników, strona polska odzyskała Park Stryjski, a Ukraińcy prosili o 24-godzinne zawieszenie broni43.

Komunikat Naczelnej Komendy Wojska Polskiego we Lwowie z 21 listopada przed oswobodzeniem Lwowa donosił, że po zakończeniu zawieszenia broni i rozpoczęciu działań wojennych

(…) Zajęto: Snopków, Pasiokę Miejską, Pohulankę, cmentarz Łyczakowski i dworzec łyczakowski. Zdobyliśmy 5 armat. Artylerja nasza skutecznie ostrze- liwała cytadelę i Wysoki Zamek, przygotowując akcję bojową piechoty. Po- ciągi pancerne przedsięwzięły wydatne wypady na Podzamcze i Stare Sioło.

Lotnicy obrzucili bombami Stare Sioło, gdzie gromadziły się bandy ukraiń- skie44.

Walki Polaków z Ukraińcami toczyły się jeszcze kilka miesięcy. Kolejna wojna    z sowiecką Rosją i wydarzenia tamtego okresu wyparły z pamięci pierwsze chwile polskiego lotnictwa wojskowego. Wydarzenia i poświęcenie polskich lotników z cza- sów II wojny światowej tym bardziej przesłoniły tę historię. Obecna bezwarunkowa polityka wobec Ukrainy prowadzona przez polskie rządy nie pozwala podkreślać tego ważnego historycznego wydarzenia w historii wojskowości polskiej.

1 Zob. https://www.magnapolonia.org/orleta-lwowskie-w-ulotce-rady-obwodu-lwowskiego-nazwa- no-miejska-polska-szumowina/ [dostęp: 23.09.2019].

2 W. Matusiak, T. J. Kopański, Pierwsze ośrodki lotnictwa polskiego, [w:] Historia lotnictwa w Polsce, red. P. Zalewski, Bełchatów 2014, s. 34-35.

3 Lotnictwo w pierwszych dniach obrony Lwowa, „Przegląd Lotniczy” 1938, nr 11, s. 1605-1606.

4 W. Rozniecki, Pierwszy lot na pierwszym polskim samolocie, „Polska Walcząca. Żołnierz Polski na Ob- czyźnie” 1943, nr 38, s. 2.

5 Lotnictwo w pierwszych dniach, s. 1608.

6 Wiadomości ze Lwowa, „Kurjer Warszawski” 1918, nr 340, s. 4-5.

7 J. Pawlak, Polskie eskadry w latach 1918-1939, Warszawa 1989, s. 27; J. Pawlak, Pamięci lotników polskich 1918-1945, Warszawa 1998, s. 8.

8 M. Wagner, Lotnisko na Lewandówce, „Biuletyn” 1974, nr 26, s. 37-41.

9 W. Rozniecki, op.cit., s. 2.

10 Lwów czci swego Orła. Bastyr – patron lwowskich modelarzy lotniczych, „Kurjer Lwowski” 1935, nr 261, s. 3.

11 T. Gaworek, Pierwsze samoloty myśliwskie lotnictwa polskiego, Warszawa 1991, s. 23.

12 Lotnictwo w pierwszych dniach, s. 1610-1611.

13 M. Wagner, Załoga Lewandówki, „Biuletyn” 1975, nr 29, s. 27-33. Potwierdzeniem wersji wydarzeń za- prezentowanych przez Mariana Wagnera jest zaświadczenie wydane przez Kapitułę Krzyża Obrony Lwowa dla Jana Dacha (zdjęcie numer 3).

14 M. Wagner, Lotnisko na Lewandówce, s. 37-41.

15 W. Rozniecki, op.cit., s. 2.

16 W swoich wspomnieniach Roland zapisał, że mechanik Juras był w czasie II wojny światowej w pol- skich siłach lotniczych na Zachodzie. Lotnik taki znajduje się w bazie lotników polskich sił powietrz- nych jako Antoni Franciszek Juras; urodzony 23 września 1896 r., zmarł w Londynie 17 czerwca 1952 r., https://listakrzystka.pl/juras-antoni-franciszek/ [dostęp: 12.09.2019]

17 W. Rozniecki, op.cit., s. 2.

18 Pierwsi polscy lotnicy ze Lwowa, „Kurjer Lwowski” 1935, nr 324, s. 5.

19 Lotnictwo w pierwszych dniach, s. 1612.

20 J. Pawlak, Pamięci lotników polskich, s. 14.

21 S. S. Nicieja, Cmentarz Obrońców Lwowa, Wrocław 1990, s. 211.

22        Lwów czci swego Orła, s. 3.

23       S. S. Nicieja, op.cit., s. 213.

24 M. Romeyko, W czternastą rocznicę, „Przegląd Lotniczy” 1932, nr 11-12, s. 511-512.

25 Lotnictwo w pierwszych dniach, s. 1621.

26 Wiadomości ze Lwowa, s. 4-5.

27 F.S. Krysiak, Z dni grozy we Lwowie (1-22 listopada 1918), Rzeszów–Rybnik 2003, s. 32.

28 Lwów, „Kurjer Warszawski” 1918, nr 354, s. 5.

29 Telegramy, „Kurjer Warszawski” 1918, nr 350, s. 5.

30 Lotnictwo w pierwszych dniach, s. 1625

31 Dziennik Rozkazów Wojskowych nr 10 z 11 grudnia 1918 r.

32 J. Pawlak, Polskie eskadry w latach 1918-1939, s. 36-37; S. S. Nicieja, op.cit., s. 211.

33 We Lwowie, „Kurjer Warszawski” 1918, nr 316, s. 4-5.

34 Wieści ze Lwowa i Przemyśla, „Kurjer Warszawski” 1918, nr 311, s. 5-6.

35 Ibidem.

36 Zginął w 1921 r., w czasie lotu, na warszawskim lotnisku na Mokotowie. Zob. S. S. Nicieja, op.cit., s. 215.

37 S. S. Nicieja, op.cit., s. 212.

38 W obronie Lwowa, „Kurjer Warszawski” 1918, nr 313, s. 8.

39 S. S. Nicieja, op.cit, s. 212.

40 Kronika polityczna, „Kurjer Warszawski” 1918, nr 316, s. 2.

41 Lwów przed kapitulacją, „Kurjer Warszawski” 1918, nr 321, s. 5. Według podanego przez Bolesława Roję raportu, jaki lotnik Stec dostarczył Piłsudskiemu około 20 listopada, miał on meldować Naczel- nikowi słowa szefa sztabu Nilskiego-Łapińskiego, że we Lwowie: „(…) Boje nie są ciężkie ogromna część społeczeństwa polskiego (…) pertraktuje z Rusinami o coś w rodzaju condominium nad Lwo- wem nie wierząc w możliwą obronę i posiadanie miasta w całości”. B. Roja, Legendy i fakty, Warsza- wa 1931, s. 183.

42 T. Królikiewicz, Polski samolot i barwa, Warszawa 1990; B. Roja, op.cit., s. 183. T. Królikiewicz,  op.cit., s. 16-17; T. Gaworek opisuje, że początkowo, jeszcze w czasach służby w wojskach austro-

-węgierskich, Stec latał na samolocie Albatros D.III i używał tego znaku jako emblematu osobiste- go. T. Gaworek, op.cit., s. 23.

43 Ze Lwowa, „Kurjer Warszawski” 1918, nr 323, s. 9.

44 Wieści ze Lwowa, „Kurjer Warszawski” 1918, nr 325, s. 12.

LITERATURA

Gaworek T., Pierwsze samoloty myśliwskie lotnictwa polskiego, Warszawa 1991.

Kronika polityczna, „Kurjer Warszawski” 1918, nr 316. Królikiewicz T., Polski samolot i barwa, Warszawa 1990.

Krysiak F. S., Z dni grozy we Lwowie (1-22 listopada 1918), Rzeszów–Rybnik 2003. Matusiak W., Kopański T. J., Pierwsze ośrodki lotnictwa polskiego, [w:] Historia lotnic-

twa w Polsce, red. P. Zalewski, Bełchatów 2014.

Lotnictwo w pierwszych dniach obrony Lwowa, „Przegląd Lotniczy” 1938, nr 11, s. 1605- 1606.

Lwów, „Kurjer Warszawski” 1918, nr 354.

Lwów czci swego Orła. Bastyr – patron lwowskich modelarzy lotniczych, „Kurjer Lwow- ski” 1935, nr 261.

Lwów przed kapitulacją, „Kurjer Warszawski” 1918, nr 321. Nicieja S. S., Cmentarz Obrońców Lwowa, Wrocław 1990.

Orlęta Lwowskie w ulotce Rady Obwodu Lwowskiego nazwano „miejską polską szumo- winą”, Magna Polonia. Prawicowy Portal Informacyjny, 4.11.2018, https://www. magnapolonia.org/orleta-lwowskie-w-ulotce-rady-obwodu-lwowskiego-nazwa- no-miejska-polska-szumowina/ [dostęp: 23.09.2019].

Pawlak J., Pamięci lotników polskich 1918-1945, Warszawa 1998. Pawlak J., Polskie eskadry w latach 1918-1939, Warszawa 1989.

Pierwsi polscy lotnicy ze Lwowa, „Kurjer Lwowski” 1935, nr 324. Roja B., Legendy i fakty, Warszawa 1931.

Romeyko M., W czternastą rocznicę, „Przegląd Lotniczy” 1932, nr 11-12.

Rozniecki W., Pierwszy lot na pierwszym polskim samolocie, „Polska Walcząca. Żołnierz Polski na Obczyźnie” 1943, nr 38.

Telegramy, „Kurjer Warszawski” 1918, nr 350.

Wagner M., Lotnisko na Lewandówce, „Biuletyn” 1974, nr 26. Wagner M., Załoga Lewandówki, „Biuletyn” 1975, nr 29.

We Lwowie, „Kurjer Warszawski” 1918, nr 316. Wiadomości ze Lwowa, „Kurjer Warszawski” 1918, nr 340. Wieści ze Lwowa, „Kurjer Warszawski” 1918, nr 325.

Wieści ze Lwowa i Przemyśla, „Kurjer Warszawski” 1918, nr 311.

W obronie Lwowa, „Kurjer Warszawski” 1918, nr 313.

Ze Lwowa, „Kurjer Warszawski” 1918, nr 323.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here