Stanisław Srokowski www.srokowski.art.pl

KRESY JAKO WARTOŚĆ MORALNA

 

WSTĘP

Kresy to wielka wartość, a zarazem wielki dramat. To ziemia, która dostąpiła ogrom- nych zaszczytów, stała się kolebką polskiej myśli naukowej i twórczej, a zarazem do- świadczyła wielu najazdów, bitew i wojen z Turkami, Szwedami, Rosjanami, Tatarami. Była także polem najstraszliwszych zbrodni ukraińskiego ludobójstwa, zaczynającego się masowymi mordami Polaków we wrześniu 1939 roku w województwie tarnopol- skim, w trzech powiatach: podhajeckim, buczackim i brzeżańskim, a kończącego się w Bieszczadach w 1947 roku, po operacji „Wisła”. Na Kresach rodzili się wybitni uczeni i wspaniali artyści, pisarze, malarze, aktorzy, powstawały genialne dzieła i światowej rangi odkrycia naukowe.

Popatrzmy na Kresy przez pryzmat etyki, moralności. Sprawdźmy, jakie to syste- my moralne, wartości etyczne towarzyszyły polskiej kulturze. Ale najpierw zadajmy sobie pytanie: Czym jest moralność? 

Jak podaje słownik języka polskiego, moralność to „zespół ocen, norm i zasad określających zakres poglądów i zachowań uważanych za właściwe”1 albo „całokształt zachowań i postaw jednostki lub grupy, oceniany według jakiegoś społecznie funkcjo- nującego systemu ocen i norm moralnych”2. Bardziej uproszczona definicja zawiera się w stwierdzeniu: „Moralność jest jednym ze społecznych systemów normatywnych (systemów norm społecznych, zasad)”3.

Dla katolików zasady moralne są konieczne do zbawienia. „Człowiek moralny to człowiek, który się rozwija duchowo, który kreuje swoje życie, pragnie stać się lep- szym, angażuje się w tworzenie dobra, dąży do Boga, chce wygrać swoje życie w per- spektywie wieczności” – pisze o. Ksawery Knotz na stronie Bractwa Świętego Pawła4.

Dla cywilizacji zachodniej pierwszym i najważniejszym źródłem uniwersalnych prawd i wartości moralnych przez wieki była Biblia, a w szczególności „Dekalog”, czyli „zbiór podstawowych nakazów moralnych obowiązujących pierwotnie wyznawców judaizmu, a następnie przejęty przez chrześcijan”5. W Biblii znaleźć możemy liczne wzory i przykłady losów i postaw ludzkich, w których widzimy takie pojęcia, jak: Bóg i diabeł, dobro i zło, prawda i kłamstwo, miłość i nienawiść, wierność i zdrada, odwaga i tchórzostwo. Dla mnie osobiście ogromną rolę odegrały trzy obrazy: Księga Hioba6, przebaczający Józef (Józef i jego bracia)7 oraz w Nowym Testamencie sam Chrystus.

Postawy, zjawiska i pojęcia moralne często pojawiają się w literaturze i sztuce. Polska literatura od samego początku swego istnienia wychwytuje, prezentuje i in- terpretuje motywy, zachowania, zasady i działania moralne. Kolebką tych motywów z całą pewnością jawią się ziemie kresowe.

KRESY JAKO KOLEBKA MOTYWÓW MORALNYCH W LITERATURZE

Z motywami moralnymi mamy do czynienia już przy prezentacji etosu rycerskiego. A etos rycerski to hojność, żądza sławy, honor, wierność danemu słowu, etyka wal- ki, szczególnie walka o wiarę, szlachetna postawa wobec kobiet, godność, wierność i uczciwość8.

Rycerskość, jak pisze Adam Talarowski, „jest elementem polskiej tożsamości, pol- skiej tradycji, kultury i dumy. Etos rycerski współtworzył aktualne dla nas do dziś ramy, w których myślimy o świecie wartości i relacji międzyludzkich, nie tylko zresztą tych związanych z walką czy służbą wojskową”9.

Wczesna polska literatura, słynąca takimi dziełami jak Bogurodzica czy Kazania świętokrzyskie, pozostawiła po sobie ślady rycerskich zmagań o godność i dumę na- rodową choćby w takich utworach jak Kronika Galla Anonima, pokazująca najznako- mitsze rody królewskie Polski piastowskiej, kronika Wincentego Kadłubka czy Pieśń sandomierzanina, opisująca straszliwe rzezie tatarskie.

Ale przejdźmy do dzieł polskiej literatury tworzonej głównie na ziemiach kreso- wych. Jako pierwszy twórca jawi się tutaj Mikołaj Rej, urodzony w Żurawnie, między Lwowem a Stanisławowem, dla nas ważny jako autor Żywota człowieka poczciwego10 – choć warto przy okazji zaznaczyć, że często występował przeciwko katolikom. Jednak w tym miejscu zajmujemy się nim jako pisarzem ważnego dokumentu literackiego, w którym widzimy jego bohatera – szlachcica – jako wzór do naśladowania, człowie- ka XVI wieku, podporządkowanego naturze, oddającego się radościom życia, umi- łowaniu rodzinnego domu, najbliższej rodziny, ziemiańskiej pracy i przyrody. Ceni on sprawiedliwość, stałość uczuć i przekonań, roztropność, stateczność i rozwagę. Żywot składa się z trzech ksiąg, a każda z nich zajmuje się istotnymi dla moralności rozważaniami. Księga I mówi o metodach kształtowania charakterów, wychowaniu dzieci, księga II o małżeństwie, obowiązkach posłów i senatorów, a przede wszystkim o roli i znaczeniu polskiego szlachcica, zaś księga III opowiada o wieku podeszłym i mierzeniu się z wiecznością.

Z kolei ks. Piotr Skarga11, słynny kaznodzieja, pierwszy rektor Uniwersytetu Wi- leńskiego, sługa Boży, proboszcz i kanclerz kapituły katedralnej lwowskiej, autor Żywotów świętych i Kazań sejmowych, przedstawiał ideał patrioty, człowieka godnego i szlachetnego, walczył z kłamstwem i obłudą ludzką, nakłaniał wiernych do prawdy i uczciwości.

Mikołaj Sęp Szarzyński, herbu Junosza, urodzony w Zimnej Wodzie pod Lwowem, głosił pochwałę miłości, wierności i zgody, a przede wszystkim wolności: „Ale polscy Gryfowie nie tak żądni złota, Jako wolności stróże”12.

Jan Kochanowski, choć formalnie niezwiązany z ziemiami kresowymi, tym zie- miom był bardzo oddany i poświęcił im znakomite strofy, choćby w Pieśni o spusto- szeniu Podola, krytykując zaniedbania, niemoc, słabość państwa polskiego. Budził silne uczucia i apele do możnych, takie jak wołanie o godność, litość, miłość, odda- nie, odwagę:

Wieczna sromota i nienagrodzona
Szkoda, Polaku! Ziemia spustoszona
Podolska leży, a pohaniec sprosny,
Nad Niestrem siedząc, dzieli łup żałosny!

Zetrzy sen z oczu, a czuj w czas o sobie,
Cny Lachu! Kto wie, jemu czyli tobie
Szczęście chce służyć? A dokąd wyroku
Mars nie uczyni, nie ustępuj kroku!

Cieszy mię ten rym: „Polak mądr po szkodzie”:
Lecz jesli prawda i z tego nas zbodzie,
Nową przypowieść Polak sobie kupi,
Że i przed szkodą, i po szkodzie głupi13.

Widoczna jest w tych strofach mądrość i roztropność autora, a zarazem gniew i bunt skierowany przeciwko nieudolności, błędom i głupocie władców, bowiem – jak się okazuje – „Polak… przed szkodą, i po szkodzie głupi”. By tego uniknąć, należy „lemiesze przekuć na miecze”14.

Adam Mickiewicz i Juliusz Słowacki, najwięksi polscy poeci, obaj z Kresów, całą swoją literaturę, niemal wszystkie dzieła, naznaczają motywami i wątkami moralnymi. Mickiewicz w Dziadach, części III i w Panu Tadeuszu pisze o wolności, niepodle- głości, godności, sprawiedliwości, wierności i dumie narodowej i zwalcza kłamstwo oraz wszelkie formy zła:


Język kłamie głosowi, a głos myślom kłamie;
Myśl z duszy leci bystro, nim się w słowach złamie15

Ale najważniejsze – to jego uniesienia moralne, wielkie przywiązanie do ziemi ojczystej, wzniecanie uczuć patriotycznych w potężnej sile wyrazu:

Nazywam się Milijon – bo za milijony
Kocham i cierpię katusze.
Patrzę na ojczyznę biedną,
Jak syn na ojca wplecionego w koło;
Czuję całego cierpienia narodu16

Pokazuje też Mickiewicz w Konradzie Wallenrodzie człowieka, który walczy za słuszne idee, jednak aby osiągnąć swój cel, używa środków nieetycznych, moralnie nagannych.

Juliusz Słowacki w genialnym eposie, w poemacie dygresyjnym Król-Duch podob- nie jak Mickiewicz w Dziadach objawia swoje lęki, niepokoje i cierpienia moralne:

Cierpienia moje i męki serdeczne,
I ciągłą walkę z szatanów gromadą,
Ich bronie jasne i tarcze słoneczne,
Jamy wężową napełnione zdradą17

W mniej doniosłym dziele, ale mocno ekspresyjnym – Ojcu zadżumionych – staje po stronie biednych, zagubionych, znękanych życiem, przegranych. Bohaterowi tego poematu, właśnie ojcu zadżumionych, liczną rodzinę, dzieci, zabrała śmierć:

I teraz chyba je sam Bóg oczyści.
Smutek podobny był do nienawiści
I stanął czarny, wielki, między nami.
Więc rozłączeni byliśmy i sami18

Ogromu cierpień moralnych nie da się opowiedzieć do końca. Ból był tak wielki i straszny, że poeta mógł go ująć tylko w takich słowach:

Z uczuciem smutku, boleści i zgrozy
Będę wyrywał koły i powrozy19

Przywołajmy jeszcze przynajmniej trzy ważne nazwiska związane z Kresami: Hen- ryka Sienkiewicza, Józefa Conrada Korzeniowskiego i Zbigniewa Herberta. Każdy z nich miał silne związki z Kresami, a zarazem każdy z nich tworzył niezwykłe dzieła literackie, prozatorskie bądź poetyckie.

Opisywane przez Sienkiewicza krajobrazy przyrody i ludzkie losy, dramaty wo- jenne, pełne cierpienia tragedie indywidualnego człowieka wciąż porażają nas potęgą zła i zdumiewają siłą literackiego wyrazu, a zarazem stają się ostrzegającym zna- kiem zapytania, wołającym o sens ludzkiej egzystencji, kiedy ulega ona słabościom moralnym swojej epoki. Pokrzepianie serc, wzmacnianie wiary i dodawanie ducha to nakazy etyczne dla twórcy, który rozumiał, że tamten szczególny czas wymagał ofiarności, odwagi i wielkiej miłości, by człowiek nie utonął w odmętach przerażenia, bólu i śmierci. Ale to także zalecenia – jakby credo moralne – dla kolejnych pokoleń, by nie doprowadzały ojczyzny do politycznego zniewolenia i etycznego upadku.

Dzieła Sienkiewicza, trylogia, Ogniem i mieczem, Potop i Pan Wołodyjowski, ale tak- że Quo vadis?, to nieustające wołanie o miłość, wolność, wierność, godność i dumę narodową, wielki artystyczny przekaz, a zarazem ostrzeżenie przed gromadzącymi się nad Rzecząpospolitą i światem czarnymi chmurami.

Józef Conrad-Korzeniowski z Berdyczowa, sam w sobie geniusz literacki, oddzia- ływał niezwykle silnie na kształt światowej literatury, kierując zarazem uwagę czytel- nika na pierwiastki moralne ludzkiej egzystencji. Jego powieści, takie jak Szaleństwo Almayera, Murzyn z załogi „Narcyza”, Lord Jim, Smuga cienia, a przede wszystkim Ją- dro ciemności, to kanoniczne dzieła o silnym zabarwieniu egzystencjalno-moralnym. 

Miały one ogromny wpływ na pokolenie samego autora, a więc na wieki XIX i XX, a w Polsce głównie na generację młodych AK-owców, którzy gwałtownie poszukiwali autorytetów moralnych i znajdowali je właśnie w utworach Conrada. Były to brzmiące autentycznie głosy prawdy i wolności, przenikające ich młodzieńcze umysły i serca, wołające o posłuchanie zasady etyczne, takie jak konieczne w godnym ludzkim życiu powinności honoru, obowiązku, godności i wierności, nawet wtedy, kiedy brakuje już człowiekowi wiary i nadziei w zwycięstwo. W losach jego bohaterów młodzi lu- dzie odnajdywali analogie z własnym przeznaczeniem, z „sytuacjami granicznymi”, z wiernością, lojalnością i odwagą. Jak czytamy w serwisie „Culture.pl”:

„Lord Jim” Josepha Conrada to dzieło mówiące przede wszystkim o odpowie- dzialności jednostki za los swój i swojej grupy, do której należy. „Jądro ciemności” opowiada o okrucieństwie kolonializmu i o białym nad-człowieku, który swoją „misję cywilizacyjną” w Afryce zmienił w bezwzględny i barbarzyński terror20.

A więc takie wątki i motywy moralne, jak motywy wierności, zdrady, obowiązku i honoru, są nieodzowną częścią składową mądrej edukacji narodowej.

Nieobce są też takie same lub podobne zasady Zbigniewowi Herbertowi, głoszone w wielu strofach, a przede wszystkim w Panu Cogito. Przypomnijmy niektóre z nich:

Niech nie opuszcza ciebie twoja siostra Pogarda.
I nie przebaczaj zaiste nie w twojej mocy przebaczać
w imieniu tych, których zdradzono o świcie21. (…).

(…) idź wyprostowany wśród tych co na kolanach
wśród odwróconych plecami i obalonych w proch
ocalałeś nie po to aby żyć
masz mało czasu trzeba dać świadectwo22.

(…) idź bo tylko tak będziesz przyjęty do grona zimnych czaszek
do grona twoich przodków: Gilgamesza Hektora Rolanda
obrońców królestwa bez kresu i miasta popiołów
Bądź wierny Idź23 (…). 

A więc godność i wierność, posłania moralne. Bądź godny! Zachowuj się godnie. Bądź wierny! Nie zdradzaj! Ogromny wpływ miały i nadal mają te piękne i mądre wiersze na postawy i wybory młodego pokolenia. Jak pisze Janusz R. Kowalczyk:
Zbigniew Herbert (…) był najbardziej bezkompromisowym i wiernym wyznawa- nym ideałom powojennym poetą. Dzięki temu jego wiersze stawały się manifestami kolejnych pokoleń. Jako poeta wyrosły z tradycji i z filozofii greckiej i chrześcijań- skiej przymierzał dawne wzorce zachowań do wyzwań dnia dzisiejszego. W imieniu czytelników pytał o Boga, ojczyznę, sens życia i przyszły kształt świata. Czas spra- wia, że te wiersze, w prosty sposób dotykające prostych spraw, mają niezwykłą, co- raz większą siłę24.

 

NAUKA JAKO FUNDAMENT PRAWDY

Przypomnijmy sobie najwybitniejszych uczonych dwu wielkich uniwersytetów kre- sowych, Uniwersytetu Wileńskiego im. Batorego i Uniwersytetu Lwowskiego im. Jana Kazimierza.

Jednym z najlepszych wydziałów – jak się dowiadujemy z encyklopedii – była filologia polska, w cieniu której powstała grupa poetycka Żagary, do której m.in. należeli Teodor Bujnicki i Czesław Miłosz. Na wydziale historii kształ- cił się wówczas Paweł Jasienica, a wykładali m.in. Feliks Koneczny, Henryk Elzenberg, Stanisław Pigoń, Marian Zdziechowski (…)25.

Z kolei na Uniwersytecie Lwowskim w połączeniu z Politechniką, a także ze środowiskami twórczymi wielkim blaskiem zajaśniały takie nazwiska, jak: Bruno Abakanowicz, matematyk, Kazimierz Ajdukiewicz, filozof i logik, Szymon Askena- zy, historyk i polityk, Erwin Axer, reżyser, Stefan Banach, matematyk, Kazimierz Bartel, matematyk, polityk, Władysław Bełza, pisarz, poeta, Barbara Bittnerówna, tancerka, Wojciech Bogusławski, reżyser, aktor, Jan Długosz, biskup, historyk, Alek- sander Fredro, komediopisarz, Mieczysław Gębarowicz, historyk i historyk sztuki, Artur Grottger, rysownik, malarz, Jan Kasprowicz, poeta, Juliusz Kleiner, historyk literatury polskiej, Maria Konopnicka, poetka, Wojciech Kossak, malarz, Karolina Lanckorońska, profesor historii sztuki, Stanisław Lem, pisarz, Kornel Makuszyński, pisarz, Ignacy Mościcki, chemik, polityk, Jan Parandowski, pisarz, Teodor Parnicki, pisarz, Eugeniusz Romer, kartograf, Leopold Staff, poeta, Hugo Steinhaus, matema- tyk, Włodzimierz Trzebiatowski, fizyk, chemik, Kazimierz Twardowski, psycholog, filozof, Stanisław Ulam, matematyk, Gabriela Zapolska, pisarka… Listę można by ciągnąć. Profesorowie, badacze, twórcy, pisarze, artyści, wszyscy, dla których praw- da i wolność, rzetelność i uczciwość badawcza to były podstawowe kategorie egzy- stencjalne i moralne, które nadawały sens ich życiu. Dopowiedzmy, że ogromną rolę w poszukiwaniu prawdy o świecie odegrała słynna lwowska Szkoła Matematyczna pod przewodnictwem wspomnianego już wyżej prof. Stefana Banacha.

Kościół rzymskokatolicki

Należy zatrzymać się także przy postawach, zachowaniach i wartościach ducho- wych księży wyznania rzymskokatolickiego, licznych kapłanów, którzy w dniach próby wykazali się siłą charakteru, odwagą, determinacją, uczciwością i prawdomównością. Przestrzegali oni zasad wiary w okresie najtrudniejszym dla Rzeczypospolitej, kiedy upadało państwo polskie, a naród tracił nadzieję. Wtedy właśnie kapłani ujawniali hart ducha i stawali po stronie prześladowanych, bitych, mordowanych, ofiarowując wiarę i nadzieję, zaufanie i miłość do prawdy. Kiedy zdziczałe hordy ukraińskich band spod znaku OUN i UPA, z siekierami, widłami i nożami, w latach 1939-1947 rzuciły się do mordowania Polaków, wielu księży rzymskokatolickich pozostało ze swoimi wiernymi, podtrzymywało ich na duchu, razem z nimi znosząc tragedię ludobójstwa i do ostatnich chwil życia oddając się chrześcijańskiej posłudze. W trakcie straszli- wych mordów, 11 lipca 1943 roku, kiedy płonęły kościoły, wraz z wiernymi ginęli przy ołtarzach kapłani, ministranci i zakonnicy. Nie znamy pełnych danych, ale wiemy już, że wtedy, ale też wcześniej i później, zostało zamordowanych ok. stu kapłanów, a wraz zakonnikami i zakonnicami ok. dwustu.

Wymieńmy niektórych z nich. Oto jak zginął ksiądz Bolesław Szawłowski:

Ks. Bolesław Szawłowski odprawiał mszę świętą 11 lipca 1943 o godz. 11:00, gdy kościół został zaatakowany przez oddziały UPA. Proboszcz został wcze- snym ranem ostrzeżony przez Wołodymyra Kułaja, Ukraińca z sąsiedniej wsi Pawłówka, o mającym nastąpić ataku i w związku z tym po mszy o godz. 9:00 przekazał ministrantom, by ostrzegli ludzi, że podczas sumy będzie napad Ukraińców. Wierni nie uwierzyli w ostrzeżenia i tłumnie (głównie kobiety i dzieci, mężczyźni zostali by pilnować zagród) zgromadzili się w ko- ściele. Tuż przed rozpoczęciem mszy upowcy w niemieckich mundurach przyjechali furmankami i otoczyli kościół. Gdy msza się rozpoczęła nastąpił atak Ukraińców26.

O śmierci kapłana zaświadczają świadkowie. Oto relacja Jana Bławata:

Byłem świadkiem mordu dokonanego w dniu 11 lipca 1943 r. przez bandę „rezunów” UPA w kościele parafialnym w Porycku. (…) Kościół zapełniał się powoli, ksiądz proboszcz Bolesław Szawłowski rozpoczął celebrować mszę świętą. (…) nie przeczuwaliśmy nawet, że kościół otoczyła już banda Ukraiń- ców UPA. Nagle usłyszałem odgłos strzałów z ciężkiego karabinu maszyno- wego dolatujący od strony głównego wejścia do kościoła. (…) Ksiądz Bolesław Szawłowski, widząc tylu rannych i zabitych, przerwał mszę świętą, wszedł na ambonę i udzielił ostatniego rozgrzeszenia zabitym, rannym oraz żywym klęczącym przed Bogiem w obliczu śmierci. Wypowiadając jeszcze ostatnie błogosławieństwo dodał słowa: „Bracia Polacy, giniemy za wiarę” (…)27.

A oto relacja Stanisława Filipowicza:

Kościół był pełen ludzi zarówno z Porycka, jak i okolic. (…) Rozpoczęła się strze- lanina. Zgromadzonych w świątyni Polaków ogarnęło przerażenie. Niektórzy w panice próbowali uciec (…). Kule dosięgły ich na zewnątrz. Po jakimś czasie bandyci weszli do kościoła. Widziałem, jak upadł ks. Szawłowski. Widziałem, jak oprawcy stanęli przy ołtarzu i zaczęli strzelać do ludzi28.

Z relacja naocznego świadka, Juli Gruszczyńskiej, wynika: „że pomimo odnie- sionej rany ksiądz modlił się i udzielał wiernym rozgrzeszenia. Dopiero, gdy po raz drugi został postrzelony, padł na posadzkę”29.
Z dalszych relacji wynika, że później został przez morderców dobity.
Ze śmiercią ks. Szawłowskiego wiąże się też tragiczny los ks. Stanisława Grzesiaka, proboszcza parafii Skurcze w dekanacie Łuck, który znalazłszy się 16.01.1944 w Po- rycku w czasie ewakuacji ludności polskiej, poszedł do zrujnowanego kościoła, aby pomodlić się za zamordowanego w 1943 proboszcza. Za ten gest został zastrzelony na miejscu przez Ukraińców30.
Jak widać, kapłani ginęli wierni moralnym zasadom wiary. I za wiarę. 

Harcerstwo polskie

Idea polskiego harcerstwa wywodzi się z Wielkiej Brytanii. W Anglii bowiem powstał skauting, który od samego początku – i to jest bardzo ważne – poświęcony był kształtowaniu mocnych charakterów chłopców, aby w przyszłości stali się wartościo- wymi dla ojczyzny mężczyznami. Historia harcerstwa polskiego, zaczynającego się we Lwowie, w dużym skrócie wygląda następująco:

(…) w 1909 r. do Polski docierają pierwsze wiadomości o skautingu. Skautin- giem interesują się trzy powstałe organizacje, które odegrały znaczącą rolę w tworzeniu polskiego skautingu: „Zarzewie” – organizacja paramilitarna stawiająca sobie za cel przygotowanie do walki o wolną Polską, „Sokół” – sto- warzyszenie sportowe i wychowawcze, „Eleusis” – stowarzyszenie abstynenc- kie. W 1910 r. Andrzej Małkowski tłumaczy książkę Roberta Baden Powella „Scouting for boys” („Skauting dla chłopców”) (…) Małkowski został propaga- torem idei skautingu i jednym z założycieli harcerstwa na ziemiach polskich. (…) We wrześniu 1910 r. powstał pierwszy zastęp w Polsce. 22.V.1911 r. – sym- boliczna data powstania harcerstwa w Polsce. 15.X.1911 r. – ukazał się pierw- szy numer dwutygodnika „Skaut”, zawierał wiersz „Wszystko co nasze”. (…) 1918 r. – pieśń „Wszystko co nasze” została uznana za Hymn Harcerski (…). (…) 31.XII.1920-2.I.1921 r. – odbył się 1. Walny Zjazd ZHP, gdzie przyjęto Statut ZHP, zatwierdzono obowiązujące Prawo i Przyrzeczenie, oraz wybrano władze. Powstaje ruch Wolnego Harcerstwa założony przez Adama Ciołkosza (…)31.

Najważniejszy w tym wszystkim jest fakt, że polskie harcerstwo, jak rzekliśmy, zrodziło się we Lwowie i promieniowało potem na całą RP. Istotną rolę odegrało w 1918 roku, kiedy Orlęta Lwowscy przystąpili w listopadzie do pierwszego zwycię- skiego powstania przeciwko Ukraińcom, którzy chcieli we Lwowie stworzyć pierwszą stolicę tzw. Zachodnioukraińskiej Republiki Ludowej. Bunt polskiej młodzieży lice- alnej i studenckiej, a także harcerskiej, wspierany przez polskie wojsko powracające z różnych stron świata, doprowadził szybko do zwycięstwa. Niezbędne były takie cechy, jak hart ducha, wierność zasadom, umiłowanie wolności i sprawiedliwości, a tak- że patriotyzm i wiara w zwycięstwo. Harcerstwo szczyciło się tymi cechami. A więc harcerze lwowscy także przyczynili się do odzyskania przez Polskę niepodległości.

SPORT POLSKI

Hart ducha, silna wola, determinacja, charakter, umiłowanie szlachetnej rywalizacji, to fundamentalne cechy polskich sportowców. I znowu pojawia się Lwów, gdzie ro- dzą się na początku XX wieku idee sportowe. W połowie 1903 roku grupa chłopców z I Lwowskiej Szkoły Realnej mianuje się I Lwowskim Klubem Piłki Nożnej „Sława”. I od „Sławy” zaczyna się historia polskich klubów sportowych, choć wedle innych badaczy należy raczej mówić, że od „Lechii” Lwów i „Czarnych” zaczyna się ta histo- ria. W każdym razie w roku 1904 powstaje Klub Gimnastyczno-Sportowy. A jednym z najwybitniejszych polskich sportowców, a dokładniej mówiąc, najwybitniejszym polskim trenerem zostaje rdzenny lwowiak, Kazimierz Górski, który odegrał tak wielką rolę w narodowym sporcie. On także, poprzez swoją postawę, zachowania, język, wrażliwość, wpływał zasadniczo na młode pokolenie polskich sportowców. Jego i jemu podobnym sportowcom zasady moralne pozwoliły mierzyć się z najlep- szymi sportowcami w Europie.

ORLĘTA LWOWSKIE

Już na samym początku walk o Lwów, w listopadzie 1918 roku, ważyły się losy Rze- czypospolitej. Przeciwko zorganizowanym ukraińskim siłom wojskowym wystąpiło najmłodsze pokolenie lwowian, licealiści, gimnazjaliści, studenci i harcerze. I to oni właśnie, zawsze wierni, wspomagani przez polskich żołnierzy, wyparli zbrojne od- działy ukraińskie. Oto jak relacjonuje tamte dramatyczne wydarzenia Małgorzata Rutkowska:

Mieli po kilkanaście lat, a nawet mniej. Zamiast zabawy w ciepłym, przytul- nym pokoju wybrali nocne warty, służbę w okopach w śniegu i błocie. Bez rodziców, samotnie czuwali z karabinem w ręku na placówkach. Lwowskie orlęta – ukochane dzieci swego miasta. Na ich grobach na cmentarzu Orląt zawsze leżą kwiaty i palą się znicze. Do nieba płynie modlitwa za bohaterów, którzy zginęli za Polskę. Lwów był prastarym polskim i katolickim miastem, urzekająco pięknym, bogatym w zabytki, dzieła sztuki i ducha. Miastem semper fidelis – zawsze wiernym, które najdzielniej broniło Polski. Lwów nigdy się nie poddawał. O jego mury rozbijały się najazdy Tatarów, Turków… Żyli tu obok siebie w zgodzie Polacy i Ukraińcy, szanując się nawzajem. Tak było do 1 listopada 1918 r. Tego dnia rano lwowiacy obudzili się jakby w in- nym mieście: Ukraińcy zajęli Lwów. Zaskoczeni Polacy natychmiast podjęli obronę. Niestety, nie mogli liczyć na szybką pomoc z innych części kraju, bo wtedy jeszcze nie było niepodległej Polski. Musieli więc sami się zorganizo- wać. Nikt nie miał wątpliwości: trzeba odzyskać Lwów dla Polski! To nic, że mieszkańcy mieli niewiele broni, a jeszcze mniej doświadczenia, jak się z nią obchodzić. Najważniejsze, że były gorące serca pałające miłością do Ojczy- zny. Ponieważ dorośli przebywali na innych frontach – wciąż trwała pierwsza wojna światowa – w zaszczytnym obowiązku walki o wolność i niepodległość postanowili zastąpić ich najmłodsi mieszkańcy Lwowa. Do szeregów obroń- ców pospieszyły lwowskie dzieci, nazwane Orlętami. Dumne i wolne jak te królewskie ptaki. To oni rzucili hasło: Nie damy Lwowa! Ten pomysł mógł wydawać się szalony: dzieci miały zmierzyć się z zaprawionymi w bojach żoł- nierzami ukraińskimi, świetnie uzbrojonymi, z doświadczonymi dowódcami. Czy to się mogło udać? Tak, bo Orlęta oddały swoje życie Panu Bogu, jedynie w Nim pokładając ufność i nadzieję. Zanim młodzież polska wzięła do ręki broń, udała się do jednego z kościołów. Chłopcy i dziewczęta gorąco modlili się, by Pan Jezus przyjął ich ofiarę z samych siebie w zamian za uwolnienie Lwowa. Czy Niebo może odmówić takiej prośbie? Nie. Za taką ofiarę Pan Bóg zsyła wielkie łaski, daje moc, która jest ponad karabiny i armaty. Tak było i tym razem. Uczniowie, studenci tłumnie pospieszyli w szeregi obrońców. Poszli uczniowie w mundurkach szkolnych, studenci, ale także słynne lwow- skie batiary – dzieci ulicy od najmłodszych lat zarabiające na chleb. Wesołe to, płatające psikusy i zawsze radosne towarzystwo. Wszędzie ich było peł- no. Po kryjomu wymykali się z domów, nie pytając rodziców o zgodę. Jeszcze niedawno sami bawili się ołowianymi żołnierzykami, z wypiekami na twarzy czytali o polskich bohaterach – rycerzach, hetmanach, wodzach. A teraz sami stanęli w obronie ukochanego miasta. Najmłodszy obrońca Lwowa miał 9 lat, siedmiu – po 10, trzydziestu trzech – po 12, siedemdziesięciu czterech – po 13, stu dwudziestu siedmiu – po 14, sześciuset czterdziestu jeden – po 15-16, i pięć- set trzydziestu sześciu – po 17 lat. Jurek Bitschan – 14 lat. Symbol wszystkich Orląt – i tych znanych z nazwiska, i tych bezimiennych. Wychodząc z domu, napisał: „Kochany Tatusiu, idę dzisiaj zameldować się do wojska. Chcę okazać, że znajdę na tyle siły, by móc służyć i wytrzymać. Obowiązkiem moim jest iść, gdy mam dość sił, a wojska brakuje ciągle do oswobodzenia Lwowa. Z nauk zrobiłem już tyle, ile trzeba było. Jerzy”. Walczył w pierwszym szere- gu. Został trafiony dwiema kulami na cmentarzu Łyczakowskim, tuż przed nadejściem odsieczy dla Lwowa. W tym samym czasie mama Jurka walczy- ła na innym odcinku jako komendantka Ochotniczej Legii Kobiet. Tadzio Jabłoński – 14 lat. On też uciekł z domu, by dołączyć do obrońców Lwowa. Bił się jak bohater. Szedł zawsze w pierwszym szeregu, nawet bez rozkazu, gdyż jak mówił kolegom, „chciałby być jak najbliżej mamy”, która została w części miasta zajętej przez Ukraińców. Już nigdy jej nie zobaczył na ziemi. Zginął od kuli 18 listopada. Antoś Petrykiewicz – 13 lat. Był uczniem drugiej klasy gimnazjum. Walczył na Górze Stracenia – na placówce szczególnie mocno atakowanej przez wroga. A potem poszedł ze swoim dowódcą bronić Persenkówki. Tam został ciężko ranny. Zmarł po trzech tygodniach cierpień w szpitalu. Obok chłopców – dziewczęta. Helenka Grabska – uczennica, pole- gła razem ze swoim bratem Jankiem. Janeczka Prus-Niewiadomska zginęła, ratując rannego żołnierza32

Józef Piłsudski, przyznając 22 listopada 1920 roku miastu najważniejsze odzna- czenie wojskowe, powiedział:
Tych kilkadziesiąt dni walki uczyniły ze Lwowa dzielnego żołnierza, dlatego ja, jako Naczelny Wódz, który ma za zadanie odznaczać najdzielniejszych wśród dzielnych, najwaleczniejszych wśród walecznych z całą sumiennością, a zarazem z uczuciem szczęścia rozstrzygnąłem, że mogę dać zbiorowemu żołnierzowi, miastu waszemu, najwyższą odznakę wojskową. Jako najstarszy kawaler orderu Virtuti Militari wzno- szę toast – miasto Lwów, kawaler orderu Virtuti Militari niech żyje!33 

GODNA POSTAWA ARMII KRAJOWEJ

Zasada była jedna: nieść pomoc rodakom, nie zabijać Żydów. A więc zasada moralna, wspomagać słabych, poniewieranych, mordowanych. I szanować ludzi o innych wierze- niach, odmiennej religii. Tych reguł AK mocno się trzymała. Kiedy szła do boju prze- ciwko mordercom z OU/UPA, padały rozkazy: Oszczędzać cywilów, kobiety i dzieci. 

Kazimierz Krajewski w książce Na straconych posterunkach. Armia Krajowa na Kre- sach Wschodnich II RP pisze o powstawaniu pierwszych oddziałów i tragicznej historii AK. Oto jak relacjonuje ten problem „historia.org.pl”:

(…) autor przedstawia nam historię polskich Kresów opowiedzianą poprzez pryzmat działalności podziemnej oraz walki Związku Walki Zbrojnej i Ar- mii Krajowej. Poznajemy początek zawiązywania się polskich konspira- cji, pierwsze większe akcje („Wachlarz”), organizacje pierwszych oddziałów leśnych i ich początkowych walk. Paradoksalnie na Kresach Polacy mieli przeciw sobie wszystkich: Niemców, współpracujących z nimi białoruskich i litewskich policjantów, bandy sowieckiej i żydowskiej partyzantki, a także chciwe polskiej krwi zagony ukraińskich strzelców z UPA. To niesamowite, że w pewnych momentach bezpardonowej bijatyki i rzezi Polacy znajdowali zrozumienie i pomoc u niemieckich okupantów, wystraszonych skalą ukra- ińskich mordów na ludności cywilnej czy wielotysięczną liczbą czerwonych partyzantów pozostających w lasach. Ale zbliżał się front, a wraz z nim ruszyła polska akcja „Burza”. W pole wyszła 27 Wołyńska DP AK, w Wilnie zorgani- zowano operację „Ostra Brama”, również o Lwów walczyły polskie jednostki AK. I chociaż „Burza” na Kresach do końca nie poszła jak planowano, to AK pomogła Sowietom wyzwolić Wilno i Lwów, a dywizja wołyńska przeszła obszar aż trzech województw, bijąc się z Niemcami. Dopiero później opadła sowiecka maska „dobrego sprzymierzeńca”… Dowódców AK aresztowano, a żołnierzy rozbrojono, internowano i próbowano wcielać do armii Berlinga. Najsmutniejsze w tym wszystkim było to, że kiedy latem na Kresach uru- chamiano „Burzę”, nasi zachodni sprzymierzeńcy od co najmniej pół roku wiedzieli (konferencja w Teheranie, jesień 1943 r.), że ziemie polskich Kre- sów przypadną w udziale Stalinowi, bo on sobie tego życzył. Pomimo tego do końca na tym terenie walczyli polscy Żołnierze Wyklęci: mjr „Kotwicz”, ppor. „Ragner”, por. „Krysia”, por. „Men” i ppor. „Olech”34.

Cóż, takie tragiczne były polskie dzieje, ale najważniejsze, jakie postawy prezento- wali Polacy. Trzymali się zasad zapisanych w Dekalogu, byli wierni Bogu, Ojczyźnie, prawdzie, wolności, przyzwoitości i uczciwości, służyli Narodowi.

 

UKRAIŃCY RATUJĄCY POLAKÓW

W tych dramatycznych czasach każdy godny ludzki czyn liczył się, metaforycznie mó- wiąc – był na wagę złota. Ukraińcy, zorganizowani w OUN i UPA, ale także w chłop- skich sąsiedzkich grupach, terroryzowali, a potem mordowali Polaków. Historia tych mordów została już dość nieźle opisana, ale wciąż poznajemy nowe dokumenty, fakty, relacje świadków. Wiemy już, że na Kresach zostało zadźganych nożami, siekierami i widłami ok. 200 tysięcy naszych rodaków. Powoli odsłania się też obraz Ukraińców ratujących swoich polskich sąsiadów. Za takie czyny groziła im śmieć, tak jak Pola- kom ratującym Żydów, a mimo to poznajemy dziś tysiące ofiarnych, szlachetnych, godnych wyróżnienia Ukraińców, którzy stanęli po stronie sprawiedliwości, bratniej miłości, a nie zbrodni, a więc po stronie moralnych zasad, katolickiego „Dekalogu”. Tomasz Stańczyk tak oto opisuje w „Do Rzeczy” tamten czas: 

W 2007 r. Instytut Pamięci Narodowej wydał opracowanie Romualda Nie- dzielki „Kresowa księga Sprawiedliwych 1939-1945” zawierające zebrane in- formacje i relacje o Ukraińcach ratujących Polaków poddanych eksterminacji przez OUN i UPA (…)35.

Pisze on: 

(…) że pomoc Ukraińców odnotowano w 502 spośród około 3,7 tys. miejscowo- ści na Wołyniu oraz w województwach: lwowskim, tarnopolskim i stanisła- wowskim, gdzie zabijano Polaków. W tych 502 miejscowościach zamordowano 18 820 Polaków. Dzięki odwadze i determinacji szlachetnych Ukraińców uratowało się 2527 osób. Spośród znanych 1341 udzielających pomocy co trzeci został zamordowany przez OUN-UPA. Ewa Siemaszko dodała do podanych przez Niedzielkę liczb własne ustalenia: Ukraińców, którzy pomagali Pola- kom, było 1482, uratowali zaś 2881 osób. Z całą pewnością te liczby są jednak większe. Sprawa wymaga dalszych badań. Można też założyć, że są Ukraińcy, którzy ze względu na otoczenie do dziś nie chcą mówić, iż ratowali Polaków.

Dość często zdarzało się, że Ukrainiec mający polską żonę musiał ją zabić. Kiedy tego nie zrobił, sam stawał się ofiarą mordu swoich pobratymców. Tomasz Stańczyk podaje przykłady:

We wsi Stechnikowce jeden z Ukraińców miał żonę Polkę i z nią dwie córki. Pod koniec 1943 r. otrzymał list od banderowców z UPA, w którym nakaza- no mu niezwłocznie zabić swoją żonę i obie córki za to, że są Polkami. Mąż i ojciec – Ukrainiec – tego rozkazu nie wykonał. Otrzymał więc kolejny list z rozkazem i pogróżkami, ale również po raz drugi rozkazu nie wykonał. Ja- kiś czas potem otrzymał trzeci list o podobnej treści, a w nim ostrzeżenie, że jeżeli sam tego nie zrobi, wykonają to inni. Po tym trzecim liście zdawał już sobie sprawę, że zabójcy przyjdą. Naostrzył wtedy siekierę, ale nie do wyko- nania rozkazu, lecz do obrony. Kilka dni potem w nocy ktoś zaczął ostro do- bijać się do drzwi, chwycił więc za topór i stanął w sieni za drzwiami. Kiedy drzwi wyważono i wpadł pierwszy morderca, gospodarz obrońca z całej mocy uderzył go ostrzem siekiery. Napastnik upadł, za nim wpadł drugi. Spotka- ło go to samo. Więcej napastników nie było. Wtedy gospodarz zapalił lam- pę, żeby zobaczyć banderowców. I zobaczył ciała swego ojca i brata (relacja Anny Derkacz)36.

Oto skomplikowane losy ludzkie czasu ludobójstwa. Ale nawet wtedy znajdowali się sprawiedliwi Ukraińcy i należy im oddać cześć. Zachowali się zgodnie z zasada- mi moralnymi. Ratowali innych, choć sami ginęli. Potwierdza ten fakt jeszcze jedna relacja:

W nocy pewnego dnia w marcu 1944 r. przyszli mordercy. Po północy wywa- żyli drzwi i zapytali Ołeśkę, żonę Kowalczyka, gdzie jest jej mąż. On w tym czasie siedział ukryty na strychu domu i wciągnął za sobą drabinę. Ołeśka odpowiedziała, że nie wie, gdzie jest mąż. Wtedy bandyci z UPA zaczęli ją bić, a kiedy to nie pomogło, dokonali zbiorowego gwałtu, potem udusili i powiesili na haku w jej domu. (…) Nim jednak dostali się na strych, Kowal- czyk zdążył uciec (…)37.

Bez przestrzegania etyki chrześcijańskiej nie można było obronić swojej godno- ści. Mamy na to wystarczająco dużo dowodów, setki relacji, dokumentów, zeznań świadków.

ŻOŁNIERZE WYKLĘCI – NIEUGIĘCI, NIEUSTRASZENI BOHATEROWIE

O Żołnierzach Wyklętych, czy raczej Niezłomnych, powstały już całe tomy opraco- wań, książek, komentarzy, które ukazują ich dramat, a zarazem nieustraszoność, godność, honor, dumę narodową, poczucie sprawiedliwości, wolności i niezawisłości. Rzadko kiedy wspomina się jednak, że zdecydowana większość z nich posiada korze- nie kresowe bądź też w inny sposób była z Kresami związana. A więc etos moralny i w tym przypadku dotyczy polskich ziem wschodnich. Dodajmy, że wielu Żołnierzy Wyklętych uczestniczyło także w Powstaniu Warszawskim, ponieważ towarzyszy- ło im silne poczcie obowiązku, a niektórzy wręcz stali na czele tego patriotycznego zrywu zbrojnego, który u swoich podstaw duchowych miał fundamenty moralne.
Dla zilustrowania zagadnienia przypomnijmy choćby tylko niektóre nazwiska obrońców Kresów Wschodnich, a zarazem dowódców Armii Krajowej. Należał do nich Leopold Okulicki, ostatni komendant główny AK. Wraz z pułkiem brał udział w obronie Lwowa, był jednym z oficerów Dowództwa Okręgu Korpusu III w Grod- nie, a także szefem sztabu 13 Kresowej Dywizji Piechoty w Równem. W listopadzie 1940 został komendantem Związku Walki Zbrojnej we Lwowie.
Kolejny – Michał Tokarzewski-Karaszewicz, generał broni, urodzony we Lwowie, studiował także we Lwowie, lata chłopięce spędzając w Drohobyczu i tam został do- wódcą „Strzelca”. Był też dowódcą Okręgu Korpusu III w Grodnie; dowódcą Okręgu Korpusu VI we Lwowie i komendantem ZWZ Obszaru nr 3 Lwów. Znamy go również jako jednego z komendantów AK.
Także Tadeusz Bór-Komorowski, generał dywizji, Komendant Główny Armii Kra- jowej, był związany z Kresami, ale przede wszystkim znany jako dowódca Powstania Warszawskiego, Naczelny Wódz Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie i premier rządu emigracyjnego. A urodził się w Chorobrowie, w powiecie brzeżańskim województwa tarnopolskiego. Ukończył gimnazjum we Lwowie, a w 1919 roku walczył w rejonie Mościska. Później dowodził szwadronem 9 Pułku Ułanów w rejonie Łucka. Pełnił też wiele innych funkcji wojskowych, np. jako dowódca 12 Pułku Ułanów Podolskich, zastępca dowódcy 9 Pułku Ułanów w Żółkwi, a także jako komendant Szkoły Pod- oficerów Zawodowych Kawalerii Lwowie i zastępca dowódcy 9 Pułku Ułanów Mało- polskich w Czortkowie i Trembowli.

To ci najwięksi i najważniejsi w hierarchii wojskowej dowódcy. Zresztą było ich znacznie więcej. I ich postawa, zachowanie i wybory życiowe podyktowane były naj- częściej kryteriami moralnymi, poczuciem sprawiedliwości, umiłowaniem wolności, dumy narodowej, godności i honoru.
Wśród żołnierzy i dowódców niższej rangi także spotykamy postaci wybitne i god- ne podziwu i szacunku, choćby takie jak Inka, czyli Danuta Siedzikówna, czyli ta, co wiedziała jak się zachować, sanitariuszka 5 Wileńskiej Brygady AK, w 1946 będąca w 1. szwadronie Brygady działającym na Pomorzu, pośmiertnie mianowana podporucz- nikiem Wojska Polskiego, czy Witold Pilecki, który urodził się wprawdzie w zachod- niej Rosji, ale w 1910 roku jego rodzina zamieszkiwała w Wilnie, gdzie Witold uczył się w szkole handlowej. Jako kawalerzysta brał udział w obronie Grodna. Do obozu koncentracyjnego KL Auschwitz trafił świadomie, z wyboru, we wrześniu 1940 roku wraz z tzw. drugim transportem warszawskim. Jako więzień stał się głównym orga- nizatorem konspiracyjnym, podtrzymując na duchu kolegów. Oddanie sprawie na- rodowej, obowiązki moralne, wskazówki patriotyczne stały u podstaw jego wyboru.
Listę Żołnierzy Wyklętych, którzy pierwsi poznali gehennę systemu komunistycz- nego na Kresach w latach 1939-1941, a przede wszystkim sowieckie wywózki na Sybir i do Katynia, Miednoje i innych obozów kaźni, oraz więzienia, katorgi, cele śmierci i wszechobecne kłamstwo, można by znacznie wydłużać. Istotne jest to, że ci mło- dzi ludzie dawali przykłady, jak należy się zachowywać, jakich dokonywać wyborów i w jaki sposób postępować, by świecić przykładem, stawać się moralnym wzorcem.

ZBUNTOWANI LICEALIŚCI, HARCERZE

Te wzorce moralne starszych braci i sióstr miały ogromny wpływ za młode pokole- nie Polaków wywodzących się z rodzin kresowych, choć nie tylko kresowych. Mówię tutaj głównie o uczniach szkół licealnych, którzy przystąpili do buntu przeciwko systemowi komunistycznemu w najtrudniejszym okresie dla ludzi myślących kate- goriami wolnościowymi, czyli w latach 1949-1956. Szczególnie mocno ten fakt dał się zauważyć w pasie zachodnim kraju, w ówczesnych województwach: szczecińskim, zielonogórskim, wrocławskim, opolskim i katowickim, zamieszkanych głównie przez wypędzonych ze swoich ziem kresowych byłych mieszkańców Wołynia, Podola i Po- kucia. Licealiści zorganizowali w tych latach liczne struktury podziemne w swoich szkołach, tajne organizacje, które wystąpiły przeciwko komunistycznej władzy, pro- dukując niemałe ilości antykomunistycznych ulotek, plakatów i listów z pogróżkami, wysyłanych do lokalnych notabli. Wzywali do protestów, nawoływali do sprzeciwu wobec Bieruta i Stalina, pisali: „Precz z komuną”, „Śmierć Stalinowi”, ”Kara śmierci dla zdrajców Polski”, „Hańba tym Polakom, którzy współpracują z komuną”.
Ci uczniowie, powtórzmy raz jeszcze, to byli przeważnie synowie Kresowian. Znamiennym przykładem może być Liceum Ogólnokształcące w Dębnie Lub., w ówczesnym województwie szczecińskim, gdzie w 1951 roku powstały dwie tajne, niezależne od siebie organizacje działające w mieście, a składające się głównie z sy- nów Kresowian osiadłych na tych ziemiach. W latach 1945-1956 bezpieka wykryła w kraju ok. 1000 takich tajnych organizacji młodzieżowych, głównie w szkołach średnich. Uczestniczyli w nich także harcerze. Tajne młodzieżowe organizacje, jak już dzisiaj wiemy, grupowały ok. 11 000. licealistów i innych młodych ludzi. W wo- jewództwie szczecińskim Służba Bezpieczeństwa rozbiła 24 antykomunistyczne struktury, w których działało około 270 licealistów. Zostały namierzone w Polsce także 103 harcerskie drużyny. Wszyscy wykryci przez bezpiekę uczniowie zostali surowo ukarani, wielu z nich znalazło się w więzieniach i obozach pracy, w Jaworz- nie, w kopalniach węgla i w zasadzie wszyscy mieli zamkniętą drogę na studia. Oto represje za umiłowanie wolności. Nakazy moralne dla tych młodych ludzi były sil- niejsze od strachu i represji, które ich później spotkały. A kary za udział w tajnych organizacjach sięgały od roku do dziesięciu lat więzienia. Mimo tego nieulękłych młodych ludzi nie brakowało.

 

ZAKOŃCZENIE

I na zakończenie powiedzmy sobie jasno i wyraźnie. To Kresowianie przez długie lata komunizmu, a potem tzw. wolnej Polski, nieśli – wbrew panującej władzy – prawdę o Kresach, a przede wszystkim o ukraińskiej zbrodni ludobójstwa. To jedynie Kreso- wianie, jako formacja narodowa, pierwsi poznali kłamstwa i obłudę komunistycznego systemu. I oni mieli szczególne prawo, by o tych kłamstwach i obłudzie mówić. I mó- wili, często za to karani, bici, prześladowani, wsadzani do aresztów i więzień. Mówili prawdę o Katyniu. Bo ją znali. To Kresowianie wychowywali swoje dzieci w duchu prawdy, wolności i niepodległości. I dlatego w pierwszym rzędzie na nich spadały ciężkie represje. Ale oni nie ustawali w przenoszeniu ducha wolności i niepodległości do zniewolonej Polski. Wychowywali swoje dzieci w wielkiej tradycji chrześcijańskich domów, w mówieniu prawdy i ukochaniu wolności, w pielęgnowaniu wielowiekowych ceremonii i chrześcijańskiej wiary. To oni umacniali siłę Kościoła rzymskokatolickie- go. Oni w skrytości nocy pisali swoje wspomnienia, dzienniki i pamiętniki o czasach wolności, ale też o czasie zagłady. Nie pozwalali zapomnieć, że ziemie kresowe od wieków należały do Rzeczypospolitej, że była to kraina wielkich duchowych mocy i moralnej siły.

A kiedy już mogli się organizować, zakładali kresowe stowarzyszenia, tak niechęt- nie widziane przez władze mającej się odradzać w duchu wolności i niepodległości Rzeczypospolitej, która dość szybko pozbyła się jednak swoich wolnościowych i nie- podległościowych prerogatyw, odstępując wiele z nich Unii Europejskiej. Ale nawet w tych warunkach Kresowianie walczyli o prawdę swojego czasu, pragnęli, by wie- dza o wielkiej, kresowej Rzeczypospolitej nie zaginęła. Publikowali swoje dzienniki, wspomnienia i pamiętniki, zakładali kolejne stowarzyszenia i przenosili kaganiec kresowej oświaty do nowej rzeczywistości.

Wspierali ich bardziej wrażliwi i moralnie silniejsi, intelektualnie rzetelniejsi hi- storycy, badacze tamtych dziejów; pojawiały się wreszcie poważne książki naukowe, które podejmowały temat ludobójstwa.

Kresowianie przez dziesięciolecia walczyli o każdy ułamek prawdy, o nazywanie rzeczy po imieniu, o klasyfikowanie kresowych rzezi jako zbrodnie ukraińskiego ludobójstwa. Walka o prawdę trwała długo. Jednak dzięki heroicznym postawom Kresowian i ludzi dobrej woli zyskała szerokie uznanie, choć jeszcze nie stała się pełnym sukcesem. Wywalczyli Kresowianie w końcu Narodowy Dzień Pamięci Ofiar straszliwych mordów. Ale to dopiero początek naprawiania krzywd. Na Kresach na odsłonięcie czekają tysiące dołów śmierci, w których leżą kości ofiar ukraińskich rzezi. Czekają na katolickie pochówki. Zła wola ukraińskich władz wciąż nie pozwa- la na chrześcijańskie pogrzeby, na tablice pamiątkowe z prawdziwymi, rzetelnymi inskrypcjami, na pomniki poświęcone pomordowanym. Polskie państwo zaniedbało w tej mierze swoje obowiązki. Polskie państwo zdradziło własną historię. Kłamliwa polityka nie pozwala na uczciwe rozliczenie przeszłości. Gorzej, kłamliwa i obłudna polityka władz polskich przyczynia się do rozwoju banderyzmu na Ukrainie. Kre- sowianie są zaniepokojeni stanem stosunków międzynarodowych Polski z krajami najbliższego Wschodu. Oczekują na prawdę, rzetelność i uczciwość w relacjach Pol- ski z Ukrainą, Litwą i Rosją oraz z innymi naszymi sąsiadami. Ale, powtórzmy raz jeszcze, to dzięki Kresowianom, ich odwadze, determinacji, heroizmowi, poświęce- niom i oddaniu sprawie narodowej, wiedza o Kresach, a więc o wielkiej historycznej Rzeczypospolitej, w ostatnich latach znacznie wzrosła. To dzięki walce Kresowian o prawdę, sprawiedliwość, uczciwość i wolność powstał pierwszy wielki polski film o zagładzie Polaków na Kresach południowo-wschodnich, czyli obraz Wojciecha Sma- rzowskiego Wołyń, który do tej pory obejrzało ok. 5 milionów widzów. To ogromny krok do przodu w poznawaniu przez sztukę naszych dziejów. To też owoc wieloletnich starań środowisk kresowych o szacunek dla pamięci i naszych dziejów. Warto też wspomnieć, że to Kresowianie w zasadniczy sposób przyczynili się do odbudowy kraju zaraz po wojnie, do odbudowy Wrocławia, Szczecna, Opola, Bytomia, Zielonej Góry i innych regionów kraju.

To dzięki Kresowianom biblioteki mogą się pochwalić setkami kresowych książek. Ale wciąż cała prawda nie dociera do młodzieży, do szkół, do studentów, do Polaków na świecie. Wciąż nie mamy Muzeum Kresowego i Instytutów Kresowych na uczel- niach wyższych. Wciąż spotykamy się z represjami państwa polskiego za wierność tradycji, historii i pamięci. Mimo to Kresy na nowo stają się źródłem inspiracji moral- nych, naukowych i literackich. Stają się ważnym centrum historycznych doświadczeń.

 

  1. Słownik języka polskiego, PWN, 1996.
  2. Tamże.
  3. https://pl.wikipedia.org/wiki/Moralno%C5%9B%C4%87
  4. http://bswp.pl/index.php/pl/meska-tozsamosc/seksualnosc/91-moralnosc-katolicka-lista-zakazow-czy-uczenie-sie-zycia-wedlug-ducha
  5. https://www.google.com/search?q=dekalog&ie=utf-8&oe=utf-8&client=firefox-b
  6. http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=431 w wydaniach kanonu katolickiego między 2 Księgą Machabejską a Księgą Psalmów, http://www.tamax.com.pl/biblia/st-pl-k-hioba.html
  7. Księga Rodzaju, Rdz 37–Rdz 50, http://www.nastrazy.pl/herald/czytaj.php?rok=2007&numer=3&-plik=jozef
  8. http://blogpublika.com/2014/09/07/etos-rycerza-w-polsce-by-amelia/
  9. https://wszystkoconajwazniejsze.pl/adam-talarowski-etos-rycerski-w-polsce/
  10. https://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%BBywot_cz%C5%82owieka_poczciwego
  11. https://pl.wikipedia.org/wiki/Piotr_Skarga
  12. http://staropolska.pl/barok/Sep_Szarzynski/dedykacja_przedmowa.html
  13. https://literat.ug.edu.pl/jkpiesni/030.htm
  14. Tamże.
  15. https://literat.ug.edu.pl/dziadypo/0003.htm
  16. https://literat.ug.edu.pl/dziadypo/0003.htm
  17. https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/krol-duch.html
  18. https://literat.ug.edu.pl/ojciec/02.htm
  19. Tamże.
  20. https://culture.pl/pl/tworca/jozef-teodor-konrad-korzeniowski-joseph-conrad
  21. Przesłanie Pana Cogito, w: Pan Cogito, 1974. 
  22. Tamże.
  23. Tamże.
  24. https://culture.pl/pl/artykul/przykazania-pana-cogito-czyli-najlepsze-cytaty-z-herberta
  25. https://pl.wikipedia.org/wiki/Uniwersytet_Wile%C5%84ski
  26. https://pl.wikipedia.org/wiki/Boles%C5%82aw_Szaw%C5%82owski
  27. Tamże.
  28. Tamże.
  29. Tamże.
  30. Tamże.
  31. http://pisdh.sopot.zhp.pl/2010/03/historia-zhp-i-scoutingu/
  32. http://www.lwow.com.pl/naszdziennik/orletalwowskie.html
  33. https://www.polskieradio.pl/39/156/Artykul/729414,Orleta-Lwowskie-zawsze-wierne
  34. https://historia.org.pl/2015/02/19/na-straconych-posterunkach-armia-krajowa-na-kresach-wschodnich-ii-rzeczypospolitej-k-krajewski-recenzja/
  35. T. Stańczyk, Sprawiedliwi wśród Ukraińców, https://dorzeczy.pl/historia/70287/Sprawiedliwi-wsrod-Ukraincow.html
  36. Tamże.
  37. Tamże.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here